Świadomość

Czy dziwią Cię czasem i zaskakują zdarzenia wokół ciebie? Frustrują relacje z ludźmi? Masz wrażenie, że inni źle ciebie traktują? Zastanawiasz się, dlaczego ciągle spotykają cię niepowodzenia albo trudności? Odpowiedzi na te pytania najlepiej poszukać w sobie. Warto dokładnie przyjrzeć się sobie i uświadomić, że nasze szczęście naprawdę zależy od nas. Poddanie się życiu, poczucie, że nie mamy wpływu na to, co dzieje się w nas i wokół nas, odbiera nam moc i siłę wewnętrzną. Niesieni życiem, mnóstwem zdarzeń i sytuacji, ulegamy negatywnym emocjom i czujemy się bezsilni. Mamy wrażenie, że wszystko działa przeciwko nam, że nie mamy szczęścia. A naszym wytłumaczeniem bywa stwierdzenie „takie jest życie“. Stwierdzenie to kompletnie pozbawia nas wpływu i pozostawia w roli ofiary.  Tymczasem możemy być świadomymi twórcami własnego życia i szczęścia.

Bycie kreatorem przynosi wolność i jednocześnie dodaje siły. To my mamy wpływ na to, co w nas, na nasze myśli, na emocje i w związku z tym, na to, co w naszym życiu. Bo tym, co mamy w środku, emanujemy na zewnątrz. To kwestia energii. Wszystkie myśli, słowa i emocje mają swoją częstotliwość energetyczną. Wysyłamy w świat określoną częstotliwość naszych myśli, słów i przekonań. Pełni miłości i radości wibrujemy wysoko, pozostając w złości i poczuciu winy mamy najniższą częstotliwość energetyczną. Zgodnie z prawem rezonansu, podobne przyciąga podobne. Zatem będąc negatywnie nastawionymi, pełnymi agresji, nie oczekujmy od innych miłości, spokoju i samych cudownych chwil. To jakie przyciągamy zdarzenia, jakich mamy wokół siebie ludzi, wiele mówi o tym, co jest w nas.

Mając świadomość swojego wpływu na własne życie rozwijajmy się, doskonalmy się, poszukujmy odpowiedzi i nie zadowalajmy się „byle czym“. Zasługujemy na to co najlepsze. Z szacunku i miłości do siebie twórzmy  piękne życie. ☺ O roli świadomości, naszych intencji, myśli oraz ich wpływie na nasze życie, mówi wiele opracowań naukowych, Pisze i naucza o tym m.in. Bruce Lipton, Greg Braden, dr David R. Hawkins.

Wolność osobista

Rozwój osobisty, rozwój duchowy oraz poznawanie siebie to drogi do wolności osobistej. Czym jest wolność osobista? W moim przekonaniu to przede wszystkim bezwarunkowa miłość do siebie i pełna akceptacja. Niezależnie od opinii innych, niezależnie od statusu materialnego, od osiągniętych sukcesów czy ich braku. To zrozumienie własnej wyjątkowej drogi i nieporównywanie jej z drogami innych osób. Wolność osobista to również działanie w zgodzie ze sobą, swoimi przekonaniami i co najważniejsze z miłością i pełną akceptacją siebie. To także świadomość, że możemy tworzyć i wieść życie jakiego pragniemy.

Jest wiele metod i sposobów, aby osiągnąć tę wolność. Często wymagają one udziału terapeutów, coachów czy nauczycieli. Jednak możemy przybliżyć się do swojej wolności osobistej samodzielnie, a mając silną wolę, nawet ją osiągnąć, na przykład stosując cztery uniwersalne, ponadczasowe zasady Tolteków, z południowego Meksyku, którzy uznawani byli za „ludzi, którzy wiedzą“. Ich zgromadzona wiedza to najprościej mówiąc sposób na życie w miłości i szczęściu. Ich cztery zasady, a raczej umowy są niezwykle mądre w swej prostocie choć trudne w zastosowaniu. Wprowadzenie ich w życie wymaga wielkiej uważności, silnej woli i świadomości. A szczególnie pierwsza z nich:

  • Szanuj swoje słowodbaj o swoje słowa, o czystość, prawdę i uczciwość w ich używaniu. To pierwsza i najważniejsza zasada, a dzięki wprowadzeniu jej w życie pojawiają się zmiany w samopoczuciu i w jakości życia. Słowa mają ogromną moc, mają swoją energię. Słowem można krzywdzić, manipulować i zniewalać lub czynić dobro i uzdrawiać. Można osłabiać bądź dodawać siły. Najwięcej rozmawiamy ze sobą. Całe życie mówimy do siebie i niestety najczęściej oceniamy, krytykujemy i ganimy siebie. To jest jak złe programowanie. Wypowiadane do siebie raniące słowa zostają z nami jak klątwy, powtarzamy je w myślach jak mantry. Im więcej takich „klątw“,tym trudniej odnaleźć miłość własną, tym niższa samoocena i poczucie własnej wartości. To prowadzi do samoodrzucenia. Ważne, aby karmić siebie dobrym słowem, rozmawiać ze sobą, jak z najlepszym przyjacielem i najważniejszą osobą, nie osądzać siebie, ale dawać sobie wsparcie kochającymi słowami. Jednocześnie stosujmy tę zasadę wobec ludzi wokół nas, bo używając słów przeciwko innym, również szkodzimy sobie. Obrażając ludzi słowami, mówiąc nieprawdę, plotkując i obmawiając uderzamy w siebie, bo konsekwencje tego zawsze są dla nas przykre. Występujemy przeciwko sobie. Nasza narracja to nasza energia. Całkiem inaczej odbierany jest człowiek dobrze mówiący o sobie, o innych, którego słowa są miłe, szczere i prawdziwe. Całkiem inaczej też czuje się taki człowiek. Jest szczęśliwszy, bardziej radosny i kochający. Natomiast zła i wroga narracja odbiera nam energię, utrzymuje w niskich, szkodliwych dla nas częstotliwościach energetycznych.
  • Nie bierz niczego do siebie ta zasada przynosi uwolnienie od opinii innych, od przekonania, że ludzie działają z intencją, aby nas zranić lub nam zaszkodzić. Pozwala również zrozumieć, że działania innych osób to odzwierciedlenie ich rzeczywistości, a to przynosi wolność. To co robią i mówią inni, to nie jest nasz problem. Gdy zdamy sobie z tego sprawę, zyskamy spokój. Każdy z nas żyje we własnej bajce, pełnej różnych doświadczeń, myśli, opinii i zdarzeń. Traktując zbyt osobiście wszystkie zachowania i opinie innych osób, narażamy się na nieprzyjemności lub cierpienie. A tymczasem ludzie robią i mówią rzeczy nie z naszego powodu, tylko z powodu własnej bajki. Inaczej widzą świat i niekoniecznie swoim działaniem lub słowem chcą nas zranić lub nam zaszkodzić. Czasem w ogóle o nas nie myślą. Ludzie mają swoje przekonania, ograniczenia, myśli i traumy, które wpływają na ich zachowania. Dobrze to zrozumieć i nie przejmować się. Pozostać spokojnym i silnym w środku. Stosując tę zasadę zaczniemy odpowiadać jedynie za siebie i swoje czyny. Gdy przestaniemy brać wszystko do siebie, nie będzie już można nas tak łatwo zranić lub obrazić. Będziemy w stanie patrzeć i działać z otwartym sercem, bez strachu przed odrzuceniem i zranieniem.
  • Nie zakładaj niczego z góryta umowa mówi o tym, że poprzez dążenie do poznania prawdy, zadawanie pytań unikniemy rozczarowań i cierpienia. Tworzymy założenia na temat tego, co robią inni, dlaczego to robią i co myślą. Wierzymy w nie mocno, nie znając prawdy, nie próbując dopytać, wyjaśnić. Po prostu zakładamy swoją własną „wersję wydarzeń“. Z tego bierze się mnóstwo cierpienia, negatywnych emocji. Najprostszy i najbardziej powszechny przykład to uznanie, że nasi partnerzy znają nas dobrze i w związku z tym, wiedzą, czego nam potrzeba. Ile bólu i rozczarowań bierze się z tego, kiedy oni nie robią tego, czego oczekujemy. Przecież powinni byli wiedzieć! Nie zakładajmy, że oni wiedzą. Po prostu rozmawiajmy, mówmy jasno, wyjaśniajmy i przede wszystkim pytajmy. Nie snujmy domysłów, nie twórzmy gotowych scenariuszy. To dotyczy naszych relacji ze znajomymi, rodziną, współpracownikami. Podobnie jest w relacji z samym sobą. Przyjmujemy mnóstwo niepotrzebnych, ograniczających założeń na swój temat. Zamiast pytać siebie i szczerze sobie odpowiadać, robimy założenia, a potem przykro nam patrzeć na własne niepowodzeniaBądźmy obserwatorami życia, „detektywami“, a nie sędziami. To lepsze i zdrowsze dla nas
  • Rób wszystko najlepiej jak potrafisz – ostatnia umowa odnosi się do realizacji i wprowadzania trzech poprzednich umów. Ale także uwalnia nas od poczucia winy, gdy potrzebujemy zwolnić lub się zatrzymać. W każdej sytuacji starajmy się i działajmy najlepiej jak to możliwe. Ale to nie zawsze będzie tak samo. Nie zawsze będzie tak intensywnie, dynamicznie czy bezbłędnie. Nie zawsze czujemy się tak dobrze, aby przenosić góry, podejmować wielkie wyzwania i tworzyć ambitne plany, nie mówiąc o ich realizacji. Dobrze jest spojrzeć na siebie ze zrozumieniem i bez wyrzutow sumienia i samokrytyki pozwolić sobie na zwolnienie, na aktywność adekwatną do obecnych możliwości. Działajmy ze świadomością że staram się jak mogę. O tej zasadzie pamiętajmy, gdy będziemy wprowadzać poprzednie umowy tolteckie, ponieważ nie zawsze będzie nam łatwo, to wymagający i trudny proces. Lepiej działać i robić małe postępy, na miarę naszych możliwości niż się poddać .

Miłość

Życie w miłości jest również w naszych rękach. Miłość zaczyna się w nas i od nas. Kochać siebie, stale uczyć się tej miłości to nasz najważniejszy obowiązek. Najpierw miłość do siebie, potem do bliźniego. Relacja ze sobą jest najważniejszą relacją, która rzutuje na całe nasze życie. A tak naprawdę, najtrudniej nam o nią zadbać. Nasze serce najczęściej jako ostatnie dostaje naszą uwagę, troskę i miłość, czasem w ogóle nie może się tego doczekać. My stale szukamy miłości na zewnątrz, stale obdarzamy innych swoją uwagą i uczuciem, zamiast dać najpierw sobie tę najbardziej pełną, najbardziej karmiącą miłość własną.

To nie ma nic wspólnego z egoizmem, to jest troska i całkowita akceptacja. To bycie zawsze po swojej stronie, to nie odrzucanie siebie i nie osądzanie. To bycie swoim najlepszym opiekunem.

Gdy kochamy i szanujemy siebie, kochają i szanują nas inni. To prawo rezonansu. Wibrujemy miłością, jesteśmy miłością i wszyscy wokół nas to odczuwają. Zaczynamy przyciągać miłość. Być może wydaje się to bardzo trudne, ale z pewnością warte naszej uwagi. Możemy wkroczyć na ścieżkę miłości i kochać, albo mocować się ze sobą, a co za tym idzie, z życiem,

Miłość ułatwia nam stosowanie czterech umów tolteckich, bo kochając i szanując siebie nie działamy wbrew sobie lub na swoja szkodę. Kochając siebie nie ranimy i nie obrażamy słowem siebie oraz innych. Nie narażamy się na cierpienie, bo nie bierzemy wszystkiego osobiście, tylko staramy się rozumieć działania ludzi. Zawsze robimy wszystko najlepiej jak potrafimy dając sobie prawo do zatrzymania, odpoczynku i błędu. Dzięki miłości własnej wiemy, że zasługujemy na piękne, dobre i mądre życie. A jako świadomi kreatorzy możemy sobie takie stworzyć

Tekst powstał m.in. na podstawie moich ulubionych książek, „Ścieżka miłości“ oraz „Cztery umowy“, których autorem jest Don Miguel Ruiz. Książki niezwykłe i transformujące, gorąco polecam ich przeczytanie.

Autorką tekstu jest Lidia Kuna