Spotkałam się ostatnio w kawiarni z dawno nie widzianym przyjacielem. Przy stoliku naprzeciwko siedziała grupa młodych dziewczyn. Jedna z nich, wyraźnie postarzona wyrazistym makijażem, przy pomocy lusterka w telefonie komórkowym, nieustannie malowała już umalowane rzęsy, nie przestając prowadzić rozmowy. Jaki miała cel w tym charakterystycznym geście otwartego oka, uniesionej brwi i uchylonych ust? Czy uważała, że właśnie to ją wyróżnia spośród koleżanek, czy może jednak uważała makijaż za niedoskonały?

Czy pamiętam prawdziwą siebie?

Zastanawiałaś się kiedyś, ile masz kosmetyków do makijażu i czy wszystkie są ci potrzebne? Czy te, których w ogóle nie używasz, kupiłaś pod wpływem impulsu, mody, obecnych trendów, a dopiero potem stwierdziłaś, że źle się czujesz w takim makijażu? Bo teraz tak trzeba, bo koleżanka się maluje w ten sposób i świetnie wygląda, więc może ja też taka będę? Jak często podglądasz życie gwiazd i blogerek w mediach społecznościowych i czy to jest dla ciebie ważne?

Moje ja i nie moja zmiana

Czasami zmieniamy się na siłę, chcąc dorównać innym. Bo to modne, bo jest na czasie, a my za nic nie chcemy pozostawać z tyłu. Chowamy się za nowym kolorem włosów, za wystylizowanymi brwiami, zmieniamy makijaż na mocniejszy. Nie dopasowujemy otaczającego nas świata do swoich atutów, tylko siebie do tego, co pozwoli nam dorównać innym. Poddajemy się metamorfozom wizerunku, który ma nam pomóc lepiej odnaleźć się w rzeczywistości. Dążymy do doskonałości, głównie musząc, a nie chcąc. Świadczy o tym fenomen celebrytów starannie poddających się zmianie wizerunku, którzy właściwie codziennie wprowadzają jakąś inność w swoim wyglądzie.  Superdieta, nowy tatuaż, nowa ja. Tylko ile w tej zmianie jest prawdziwej, takiej od podszewki – ciebie?

Włączony bezpiecznik

Wiele kobiet traktuje wygląd jako swój bezpiecznik, wchodzi w rolę, w której perfekcyjny wizerunek staje się komunikatem, że jest z nami idealnie i dobrze. Kobiety nakładają coraz więcej makijażu, poniekąd chowając się za nim, bo bez niego czują się nijakie, nie zauważone i niedoskonałe. Coraz więcej bardzo młodych dziewczyn nie jest w stanie wyjść z domu bez makijażu, od najmłodszych lat wchodząc w rolę podążającej za trendami. Z drugiej strony osoby, które w ogóle nie przejmują się swoim wyglądem mogą zostać odebrane jako te neutralne albo wchodzące w rolę ofiary, które „muszą coś z tym zrobić”. Im lepiej się czują ze sobą, tym ich wygląd nie wymaga ani zbyt wielu kosmetyków, ani modnych, wyrazistych ubrań.

Wszelkie zmiany są dobre, o ile rzeczywiście wiesz, że to ten etap, w którym czujesz się spójna ze swoim wizerunkiem. Kiedy to, co zostało narzucone przez doradców potrafisz sama powtórzyć, tak aby nie było jak meteoryt, tylko stanowiło integralną część ciebie.

Czy nowy wizerunek nie staje się potrzebą dopasowania się do ogólnie przyjętego wzorca? A może to właśnie bycie „na czasie”, bo jeśli nie nadążymy za modą, to nie zostaniemy docenione przez nasze otoczenie?

Czerwona szminka

Umalowane usta w wyrazistym kolorze dodają pewności siebie. Czujemy się zauważone, seksowne, bardziej wyraziste. Jesteśmy też inaczej odbierane, jako bardziej odważne i piękniejsze. Dajemy światu komunikat, że albo jest z nami dobrze, albo wręcz przeciwnie – chowamy się za bardziej intensywnym makijażem, jakby był naszą fasadą, obroną, sygnałem, że jesteśmy wyraziste na zewnątrz, a nasze wnętrze cierpi.

Spotkałam się z wieloma kobietami, które nie pamiętały, jaki mają kolor włosów, nakładały grubą warstwę makijażu przyciemniając naturalny kolor skóry, bo uważały, że są za blade i nijakie. Wchodziły w rolę doskonałego wampa, bojąc się prawdziwej siebie, obawiając krytyki. Są dziewczyny, które rzadko kiedy zmywają makijaż, bo nie lubią widoku swojej nieumalowanej twarzy. Obawiają się braku akceptacji ze strony partnera, nie chcą być oceniane na podstawie swojego naturalnego wyglądu, który uważają za niedoskonały. Wolą wejść w rolę kobiety wyrazistej i pewnej siebie i to daje im taki właśnie wizerunek. Twarz bez makijażu sprawia, że są bardziej wrażliwe i wyczulone na jakąkolwiek ocenę, bojąc się najmniejszej porażki. Wysyłają komunikat o swojej doskonałości, podążają za modą, a ich dopracowany wygląd sprawia, że czują się pewnie w każdej sytuacji. Chcą być jak ktoś znany, który dzięki swojemu perfekcyjnemu wizerunkowi osiągnął sukces.

Małymi krokami

Jeśli do tej pory nie wyszłaś z domu z byle jakimi włosami, bez pełnego makijażu i starannie dobranego stroju, spróbuj to zrobić chociaż raz. Będziesz wyglądać na pewno mniej wyraziście, ale to wciąż będziesz ty!

Jeśli jesteś uzależniona od kupowania kosmetyków, pomyśl o jednym i droższym, ale tym najlepiej dopasowanym do ciebie. Zacznij od małych kroków. Przede wszystkim polub siebie w każdym wydaniu. Pomyśl nad zmianą swoich przyzwyczajeń. Pomaluj tylko rzęsy, zadbaj o brwi, nałóż lżejszy podkład. Przyjrzyj się sobie w bardziej naturalnej odsłonie.

Najważniejsze, że to, co robisz –  czy chowasz się za ubiorem i makijażem, czy wręcz przeciwnie – jest ci wszystko jedno – było w zgodzie z tobą. Nic na siłę, a jeśli masz potrzebę zmiany, dokonaj jej powoli, małymi krokami, wtedy poczujesz, jak wielką może mieć ona siłę.

Zapraszamy na nasze warsztaty otwarte