Dlaczego gramy różne role? 

Skąd się biorą w nas flirciarze, uwodzicielki, męczennicy, wieczni optymiści lub wiecznie niezadowoleni, twardziele, brutale, ciche wody, wybawcy, ofiary, samotnicy? Co sprawia, że idziemy przez życie przyjmując takie właśnie role i poprzez ich odgrywanie szukamy akceptacji u innych? Głęboko przekonani, że taki właśnie sposób będzie najlepszy na zauważenie nas, skrywamy naszą prawdziwą naturę tak naprawdę nie wiedząc jaki jest mój prawdziwy JA?

Ale on jest, nasza esencja, z którą przyszliśmy na świat nie zniknęła, a jedynie schowała się z lęku przed brakiem akceptacji i miłości. Jak ją wydobyć, a tym samym przestać grać role w teatrze, odpowiedź znalazłam w dwóch książkach „Obejmując nasze „JA” Hala i Sidry Stone i „Efekcie cienia” Debbie Ford.

Role zwane cieniem

Debbie Ford odgrywanie naszej roli nazywa cieniem. Cień powstaje w nas na etapie  dzieciństwa i wczesnej młodości i jest wynikiem błędnej interpretacji kruchego, niewykształconego ego, które przyjmuje wszystko bezrefleksyjnie od swoich najbliższych, których bezgranicznie kocha i których miłości bardzo potrzebuje.

Kiedy byliśmy dziećmi, być może mówiono nam, że zachowujemy się zbyt głośno. Zamiast ściszać głos wiedząc, że i tak nadejdzie kiedyś taki czas, że będziemy mogli głośno mówić mogliśmy zrozumieć tę uwagę, że nasz odważny sposób autoekspresji jest niewłaściwy i należy ukryć go przed innymi. Lub być może nazywano nas samolubami, bo braliśmy z talerza większą porcję ciastek, niż nam się należało. Zamiast zrozumieć, że ciastkami należy się podzielić, uznaliśmy, że nasze sobkostwo jest złe i musi zostać zniszczone” pisze autorka.

Efektem w dorosłym  życia jest cichą myszką i osobą, która zabiega o uwagę innych wiecznym poświęcaniem siebie. Ta pierwsza nie zabierze głosu, przyzna innym rację, nie wypowie swoich potrzeb. Ta druga zawsze będzie zaczynała od innych, mimo zmęczenia wyręczy rodzinę w sprzątaniu, weźmie więcej pracy do domu, ba sama będzie się wyrywać byle zostać w ten sposób zauważoną.

Jak pisze Ford „te negatywne przesłania z dzieciństwa zakorzeniają się w nas jak wirus komputerowy, zmieniając naszą percepcję, nas samych i zmuszając do szczelnego zamknięcia tych aspektów naszej osobowości, które według nas są przez innych nieakceptowane”.

Odnaleźć naturalny głos

Każdy z nas przyszedł na świat z naturalnym zaufaniem do niego i naturalną ekspresją. Kiedy obserwujemy dzieci widzimy jak się śmieją, jak z ciekawością obserwują świat i chętnie się go uczą. Uczą się przez obserwację swojego otoczenia, a więc naśladując swoich rodziców, rodzeństwo, nauczycieli. Jednocześnie uczą się co jest akceptowane, a co nie, ale ponieważ nie mają wykształconych emocji wierzą na ślepo, że to co lubi w nich ich matka jest tym dzięki czemu zdobędą jej miłość. Słyszane  w dzieciństwie „bądź cicho”, „nie śmiej się tak głośno”, „tylko praca do czegoś prowadzi”, „duże pieniądze są efektem nieuczciwości” kodujemy gdzieś głęboko w naszej podświadomości i zaczynamy żyć według nich bo tylko będąc cicho, nie śmiejąc się, przynosząc dobre stopnie i będąc skromnym zyskiwaliśmy miłość i akceptację.

Niestety, z tymi przekonaniami idziemy przez życie grając role jakie nam przydzielono, ale te usłyszane  w dzieciństwie głosy nie są nasze. Są głosami innych. I tu wkraczają Hal i Sidra Stone ze swoją wspaniałą metodą „voice dialog”.

Głosy innych w nas samych

Te „inne” głosy zostają w naszych głowach w formie popychacza, perfekcjonisty, wewnętrznego krytyka, ochroniarza, okrutnika itp. Jest ich wiele. Hal i Sidra Stone opracowali metodę wydobywania ich z naszej głowy i dawania im głosu. Czego ten głos chce, czy jest na pewno mój, do kogo należy? Książka „Obejmując nasze  „ja” to zapis wielu sesji z klientami według metody „voice diolog”, w której klienci doświadczają uświadomienia  i jak piszą autorzy „wydają własny ryk przebudzenia i odkrywają bogactwo jeszcze nie zbadanych „ja”.

Najważniejsze to zauważyć, że odgrywam jakąś rolę. Że nie czuję się dobrze we własnym ciele, albo że otoczenie daje mi odczuć, że ta rola, którą gram jest nie do zaakceptowania. Cień może nas wpędzić w alkoholizm, w bycie despotycznym, kontrolującym mężem, w wieczną flirciarę, która poprzez flirt szuka pełnej akceptacji i przeglądania się w oczach innej osoby bo nie znajduje u siebie pełnej wartości i wiary, że jest wspaniała. Debbie Ford pisze, że właściwie każdy z nas skonstruował opartą na ego tożsamość, przypisał sobie akceptowalną rolę, która osłabia jego samoekspresję.

„Zamiast być tym, kim naprawdę jesteśmy,  jesteśmy charakteryzacją osoby, którą według nas „powinniśmy być”.

Nie chowaj się za rolą 

A co ukrywamy? Najczęściej wrażliwość, bezbronność, to, że czegoś nie wiemy, nie umiemy, że czasami sytuacja nas przerasta. Chowamy też radość, naturalną zabawę wstawiając na ich miejsce surowość, zazdrość, chłód, wieczne kontrolowanie siebie i otoczenia.

Zachęcam Was nie tylko do przeczytania obu książek, ale też do skorzystania z metod pracy z cieniem i wewnętrznymi głosami. Głosami które można przerobić choćby podczas sesji zen coachingu.

Odkrywanie siebie na nowo jest jak ponowne narodziny. Świat zaczyna wyglądać zupełnie inaczej, zmienia się otoczenie i ludzie wokół nas. A co najważniejsze po raz pierwszy czujemy się naprawdę kochani i bezpieczni. Bo siła tych dwóch wartości miłości i poczucia bezpieczeństwa tak naprawdę jest w nas i nikt poza nami samymi nie jest w stanie nam ich dać.

Hal i Sidra Stone „Obejmując nasze „ja”, Wydawnictwo Zysk i S-ka

Debbie Ford, Deepak Chopra, Marianne Williamson „Efekt cienia. Podwójna natura źródłem twojej siły”, Studio Astropsychologii