Dzień dobry, kogo ja dziś gram?

Silne, utrzymujące się napięcie w ciele, którego doświadczamy może być wywołane stresem przyjęcia innej tożsamości niż moja prawdziwa. I nie chodzi o to, że ukrywasz się pod innym nazwiskiem, jesteś szpiegiem lub uciekinierem, choć stres musi być wtedy podobny. Chodzi o wejście w rolę, którą z jakiegoś powodu zaczynasz odgrywać niczym aktor na scenie. Może to być rola szefa, rola atrakcyjnej kobiety, matki. Na tyle głęboko zaczynasz utożsamiać się z nią, że powoli zapominasz już, jaki jesteś naprawdę, ale konieczność utrzymania tej tożsamości zaczyna cię bardzo dużo kosztować. Bowiem to ciągle rola, to ciągle nie ty prawdziwy, a każde bycie w stanie nienaturalnym zabiera ogromną energię, powoduje napięcie, a tym samym stres.

Stereotypowe role

Co się stanie jeśli ktoś odkryje mój prawdziwy wiek? Jak będę postrzegana jeśli wyjdę bez makijażu? Bez drogiego samochodu nie będę akceptowany w moim środowisku. Nie grasz w golfa – nie jesteś w elicie tego kraju. Tylko lekarz i prawnik to sensowne zawody. Rolą kobiety jest przede wszystkim bycie żoną i matką. Stan konta określa moją tożsamość. Co ludzie powiedzą… ?

Te pytania i przekonania siedzą w głowie wielu osób, być może również w twojej. Twój makijaż jest maską, ale tylko ta maska w twoim przekonaniu jest akceptowana. Za twoje BMW mógłbyś zwiedzić pół świata, ale twoim zdaniem bez takiego właśnie samochodu będziesz niewiarygodny  dla klientów. Chciałeś być weterynarzem w zoo, ale w rodzinie lekarzy by cię wyśmiano więc męczysz się jako kardiolog. Robimy rzeczy wbrew swojej naturze, bo tak bardzo potrzebujemy akceptacji i podziwu, tak mało mamy wiary w siebie, by to nasze wnętrze zapewniało nas o własnej wielkiej wartości, a nie zewnętrzny poklask.

Rola na pierwszy plan

Kobieta, która poświęca sporo czasu temu jak wygląda, wydaje na to dużo pieniędzy, podąża za nowinkami mody będzie szukała potwierdzenia dla swojego wysiłku w oczach innych. Biada kiedy wejdzie do restauracji i nikt nie zawiesi na niej oka. Przecież po to właśnie to robiła. Tragedią będzie dla niej starzenie się, bo jej tożsamość budowały młodość i wygląd, tym zdobywała uwagę i akceptację. Gdy budujemy tożsamość tylko na wyglądzie zewnętrznym to wiek, choroba czy inny powód zmiany naszego wyglądu mogą być tragiczne i wywołać depresję. Nie ma nic innego, co czyni mnie wiarygodną i co powoduje moje poczucie akceptacji.

Kiedy odgrywanie roli nie wystarcza

Przykładem na tragedie życiowe spowodowane odgrywaniem ról są celebryci. Niektórzy z  nich nie przestają być aktorami w życiu osobistym, w seksie, w relacjach z przyjaciółmi. Wszędzie chcą skupienia uwagi na sobie, a kiedy jej nie dostają zaczynają „odgrywać” rolę buntownika demolując hotelowe pokoje, specjalistki od zdrowia wydając książki zarezerwowane dla lekarzy, fachowca od żywienia dzieci, ekologii itp. Nie potrafią zamykać drzwi po zejściu z planu filmowego czy desek teatru. Wszechobecność staje się narkotykiem i kiedy usuwa się plakaty po filmie, w którym zagrali główną rolę i nastaje cisza jest ona nie do zaakceptowania. Dlatego w tym środowisku tak wiele depresji, tragedii życiowych, załamań psychicznych.

Taka postawa bardzo dużo kosztuje. Ciało jest cały czas spięte, umysł nastawiony jest na wieczną kontrolę tego jak wyglądam, kto jest akurat obok mnie i jak to zostanie odebrane. O celebrytach można by zresztą napisać całą książkę jak bardzo rola „celebryty” zaczyna zmieniać dotychczasowe życie i wygląd. Jak bardzo te osoby stają się więźniami doskonałego wizerunku , jak jedno krzywe spojrzenie może zrujnować im cały dzień.

Aktorki dnia codziennego

Ale przykładów przyjmowania ról nie trzeba szukać tak daleko, wystarczy się rozejrzeć: to nasze koleżanki, które nie wyjdą z domu bez makijażu, kobiety wiecznie kontrolujące spojrzenia innych na sobie, osoby zapatrzone w kogoś kim bardzo próbują się stać, kopiujące czyjś wygląd, budujące swój wizerunek głównie na wyglądzie zewnętrznym. Najczęściej po czterdziestym roku życia wpadają w depresję bo powoli to na czym budowały swoją tożsamość zaczyna być ulotne, trzeba coraz więcej czasu i pieniędzy aby zatrzymać czas, aby zatrzymać „dobry” wygląd. Jeśli w ich życiu nie było do tej pory pasji, innych wartości, wiary w swoją mądrość to patrzenie w lustro może stać się koszmarem prowadzącym do kryzysów psychicznych.

Męskie role

Mężczyźni częściej przyjmują rolę biznesmena, macho, wszystkowiedzącego guru. Wierzą w te role tak bardzo, że przenoszą je na grunt rodziny i chcą zarządzać rodzinnym życiem. Nie znoszą sprzeciwu, stają się kontrolerami , despotycznymi szefami  wydającymi polecenia żonie i dzieciom, traktującymi ich jak swoją własność. Takie jest ich wyobrażenie o roli szefa, a ponieważ w firmie to się czasami sprawdza nie wychodzą już z roli nawet poza pracą.

Inne role to: idealna matka, perfekcyjna żona, doskonała szefowa, silny mężczyzna, ciocia dobra rada. Dlaczego je przyjęliśmy? Co nam dają? Czy wybraliśmy je sami? Jak się z nich wybudzić?

Obejmując swoje ja

Hal i Sidra Stone w swojej książce „Obejmując swoje ja” piszą, że przebudzenie to odkrycie, że jesteśmy czymś więcej niż myślimy. To stwierdzenie, że przyjęliśmy tożsamość, która nieprawdziwie lub nieodpowiednio wyraża naszą istotę.

Tę tożsamość nadają nam zwykle nasi rodzice, nauczyciele, osoby skupione wokół naszego wychowania. Jeśli zadbają o moją wewnętrzną akceptację będę podążał drogą swoich pasji , swoich własnych wyborów co do wyglądu, tego co robię w życiu, kim się otaczam. Jeśli nie rozwiną we mnie emocjonalnego zarządzania płynącego ze środka, będę zawsze potrzebować akceptacji z zewnątrz i z tego powodu będę przyjmować różne role. Będę szukał takiej, która da mi poczucie przynależności , ale nie według mojego wnętrza, a według zewnętrznych trendów. Jednak postrzeganie świata przez wpływ z zewnątrz jest jedynie doświadczaniem ułamka swej całej istoty.

I znowu wrócę do książki Ston’ów, w której piszą:

Jeśli ktoś wychował się w rodzinie, która wyznaje tylko podejście rozumowe, taki człowiek uwierzy , że umysł jest głównym źródłem informacji o świecie. Nie będzie wiedział nic o swojej wyobraźni, intuicji oraz o realności i istotności swoich uczuć. Nie będzie miał dostępu do wiedzy jaką dostarczają te źródła, a także nie zazna przyjemności , ja może dostarczyć ta „inna” natura.

Czy nie na takim myśleniu opiera się głównie człowiek XXI wieku? Lekarz jest Bogiem, a jego zastępcą przemysł farmaceutyczny, do tego nowe technologie, rozwój przemysłu. Te rzeczy oparte na wierze tylko w umysł skutecznie odsuwają nas od natury, intuicji, kontaktu z przyrodą, relacji międzyludzkich. A przecież to jest część nas, to część natury człowieka. Niestety, wiara w umysł powoduje, że przyjmujemy role nieprawdziwe, budujemy tożsamość w oparciu o trendy i nie potrafimy odnaleźć prawdziwych siebie.

Receptą jest zatrzymanie, zauważenie napięcia jakie sygnalizuje mi ciało, zastanowienie się czy to co robię, to kim jestem, to jaki mam stosunek do pieniądza i rzeczy materialnych  jest MOJE? A może tak naprawdę chcę żyć zupełnie inaczej tylko nie wiem od czego zacząć, boję się zrezygnować z tego co znam. Jeśli w twojej głowie pojawiają się myśli typu: co inni powiedzą, jak to zostanie odebrane to znak, że rządzi tobą świat zewnętrzny i że warto przyjrzeć się rolom jakie odgrywam w swoim życiu.

Zapraszam na szkolenie

Jeśli zainteresował cię temat przyjmowania tożsamości, napięć i stresu jakie powoduje przyjmowanie ról w życiu zapraszam cię na szkolenie „Zarządzanie energią własną” 19 listopada (zgłoszenia przyjmujemy do 13 listopada) w Łodzi, a 26 w Warszawie. Szczegóły:

http://zarzadzaniestresem.pl/zarzadzanie-energia-wlasna-czyli-byc-zdrowym-zadowolonym/