Radość w samotności  

Miesiąc temu kupiłam psa. Cudowny owczarek belgijski zamieszkał z naszą rodziną. Bardzo szybko przekonałam się o tym, w jaki sposób zwierzę może działać terapeutycznie na człowieka i być dla niego źródłem ogromnej radości. Pomijając dziesiątki przyjemnych chwil w domu, niemalże każdy spacer z Brunem kończy się poznaniem nowych, sympatycznych ludzi. Lekarze powinni zalecać samotnym pacjentom opiekę nad czworonogiem. Martin Seligman wielokrotnie w swoich pracach przytaczał wyniki badań, które pokazywały silny i pozytywny wpływ opiekowania się zwierzętami na zdrowie psychiczne i fizyczne pensjonariuszy domów spokojnej starości.

Dziecięca radość i wychodzenie z nawyku bycia poważnym

Niedawno na jednym z placu zabaw przypomniałam sobie jak robiło się kiedyś fikołki na trzepaku. Pamiętasz? Teraz też było dużo zabawy, zwłaszcza, że przyłączyli się do nas inni rodzice! Dzieciaki patrzyły lekko znużone naszym entuzjazmem, a my dalej, to fikołek do przodu, to do tyłu. Każdy z nas ma w sobie cały czas kilkuletniego bąbla, których kipiał ciekawością i radością. Jeśli chcesz go w sobie na nowo rozbudzić, przypomnij sobie, co jako dziecko uwielbiałeś robić, w co się bawić, albo zastanów się przez chwilę, co cię teraz dopełni? Warto wychodzić z codziennej rutyny robiąc coś nowego lub w nowy sposób np. wybierając inną gazetę niż dotychczas, zapisując się na naukę np. jakiegoś tańca, skręcając w inną drogę niż zazwyczaj kiedy jedziesz od standardowego punktu A do punktu B, czy kupując i jedząc lody na śniadanie, kiedy wybrałeś się rano po pieczywo. Zrób od czasu do czasu coś, co będzie spontaniczne i przyjemne. Łapiąc trochę dystansu do siebie, możesz liczyć na wzrost hormonów szczęścia.

Buduj ze sobą bliską relację

Zauważaj myśli, które intensyfikują twój stres, przede wszystkim te, które dotyczą ciebie samego. Myśl o sobie dobrze i pamiętaj, że masz prawo do błędu i do przeżywania wszystkich emocji („to w porządku, że tak czuję”). Zawsze możesz nauczyć się wyrażać je w sposób konstruktywny. Szanuj siebie i próbuj dogadać się ze swoim  wewnętrznym krytykiem. Dyskutuj z nim i pamiętaj, że może stać się twoim doradcą, a przestać być wrogiem. Dzięki temu z czasem zaczniesz rozluźniać niepokój związany np. z poczuciem „niedoskonałości”. Mnie zawsze wspiera praktykowanie medytacji metta (miłującej dobroci) w której życzę sobie;

  • obym była szczęśliwa,
  • obym była zdrowa, obym czuła się dobrze i spokojnie,
  • obym nauczyła się akceptować siebie taką jaka jestem,
  • obym wybaczała sobie swoje błędy, obym umiała wybaczać innym,
  • obym szła przez życie z radością,
  • obym nauczyła się odpuszczać,
  • obym umiała akceptować wszystko co się wydarza,
  • obym nauczyła się przebaczania,

a następnie innym, rodzinie, znajomym, osobom z którymi mam jakąś trudność, nieznajomym;

obyś był, obyś była, obyście byli…..

Trzeba przyznać (i robię to na własnym przykładzie), że żeby być szczęśliwym i cieszyć się życiem trzeba inwestować codziennie w to swoją energię i czas, którego zawsze w naszym przekonaniu mamy mało. Praktyki i rytuały, czas na przeczytanie czegoś ciekawego, udział w warsztatach czy chwila refleksji nad sobą wymagają naszego zaangażowania. Lecz właśnie w ten sposób powstaje pozytywne sprzężenie zwrotne i tu nie ma drogi na skróty. Dobre samopoczucie wymaga codziennego dbania o dobre połączenia neuronalne. 

Przeczytaj:

RADOŚĆ. Szukając zadowolenia. Część II
RADOŚĆ. Jak wpływać na pogodę…ducha? Część I