Etapy miłości – gdzie jesteś teraz ? 

Izraelski pisarz Amos Oz, laureat Nagrody Nobla, zapytany przez dziennikarkę co myśli o miłości z perspektywy przeżytych kilkudziesięciu lat, odpowiedział :

„Miłość nie jest słodka. Łączy skrajne poświęcenie ze skrajnym egoizmem. Zawiera w sobie potrzebę, by poświęcić się dla ukochanej osoby, a także by tę ukochaną osobę posiąść. By dominować i zostać zdominowanym.”

Tylko trzy zdania, ale w pełni opisują czym jest  miłość w bardzo ludzkim jej pojmowaniu,  prawdziwa i rzeczywista.

Większość ludzi idealizuje miłość i bardzo często myli ją z zauroczeniem czy chwilowym zafascynowaniem. Wpływ na takie jej postrzeganie mają filmy, romanse z happy endem, które na ogół kończą się tam gdzie życie we dwoje dopiero się zaczyna.  Często mamy nadzieję, że miłość rozwiąże nasze problemy. Oczekujemy, że razem  z pojawieniem się w naszym życiu kogoś, kogo obdarzymy z wzajemnością uczuciem, nasze życie i my sami ulegnie diametralnej zmianie.


PRZECZYTAJ TAKŻE
: Chemia miłości czyli dlaczego stan zakochania jest stresujący ?

Myślimy, że napotkana osoba całkowicie nas wypełni, zawsze nas zrozumie, zaspokoi wszystkie nasze potrzeby i oczekiwania. Będzie się wszystkiego domyślać co jest dla nas najlepsze w danej chwili. Będzie dla nas uosobieniem Bóstwa, które czyta w naszych myślach.

I tu pojawia się pierwszy problem związany z miłością, bowiem dojrzałe uczucie pojawi się i rozkwitnie wtedy, kiedy my sami nauczymy się być ze sobą. Jeśli będziemy umieli przebywać w specyficznym rodzaju samotności jakim jest bycie  ze sobą w ciszy  i nie będzie to nas paraliżowało, to w związku nie będziemy chcieli zawładnąć całym życiem naszego partnera lub partnerki przez co nie staniemy się np. zazdrośni lub zaborczy.  A zazdrość jest jednym z największych wrogów miłości. Energetycznie bardzo wyniszczającym obojga partnerów. W zazdrości pojawiają dwa elementy miłość i nienawiść, które przeplatając się nawzajem tworzą w zależności od temperamentu partnerów mieszankę wybuchową bardzo trudną do ugaszenia.

Jeśli usłyszałeś kiedyś od partnera słowa „ jeśli mnie zostawisz popełnię samobójstwo” to może oznaczać, że w twoim związku pojawiła się zaborczość, że twój partner nie żyje swoim życiem, nie daje ci przestrzeni na ewentualne odejście, a żyje uzależnieniem od ciebie i tego związku. Taka relacja może być bardzo męcząca, partnerowi trudno zaakceptować twoje wyjazdy albo nawet to, że może po prostu nie być cię w domu kiedy wróci z pracy. Będzie zabiegał o stałą twoją obecność przy nim , wymyślał choroby lub inne okoliczności w czasie gdy masz wyjechać  ponieważ tylko kontrola zapewnia mu poczucie bezpieczeństwa, nie jest w stanie dać sobie samemu radości z życia. Erich Fromm, powiedział:

Niedojrzała miłość mówi: ”Kocham cię, ponieważ cię potrzebuję”
Dojrzała miłość mówi: „Potrzebuję cię, ponieważ cię kocham”

Kolejnym elementem wpływającym destrukcyjnie na miłość są nadmierne wyobrażenia o drugiej osobie. Szczególnie na początku związku przypisujemy cechy i zachowania, które pragniemy, aby nasz obiekt pożądań posiadał, a gdy po pewnym czasie okazuje się, że tak nie jest ,próbujemy wpływać na partnera, aby zmienił się w obiekt naszych wyobrażeń. A dziś przy wszechobecnej technologii mediów społecznościowych najlepiej gdyby partner był taki  jak na zdjęciach par lansowanych przez owe media. Wiecznie szczęśliwi, bez problemów, świetnie sytuowani,  opaleni i wypoczęci. Oczywiście jeśli będziemy porównywać nasz rzeczywisty świat ze światem wykreowanym to raczej trudno o dobry związek .   Miłość to ten stan, gdy kochamy kogoś takim jakim jest, a nie takim jakim my byśmy chcieli, aby był. W tym może  pomóc uważność na osobę, z która dzielimy życie.

Z jednej strony możemy poznać potrzeby naszego partnera, ale z drugiej strony mamy możliwość odkrywać nowe nieznane nam elementy osobowości, które wraz z upływem czasu ewaluują i zmieniają  się. Taka wzajemna ciekawość siebie może być elementem wspierającym związek, poprzez wzmacnianie więzi, gdy jesteśmy na etapie budowania trwałej i prawdziwej miłości.

Jest to czwarty etap z pięciu etapów jakie przechodzimy w miłości wyodrębnionych przez amerykańskiego psychologa Jeda Diamonda:


1. Zakochanie

2. Stawanie się parą

3. Rozczarowanie

4. Budowanie trwałej i prawdziwej miłości

5. Wykorzystanie mocy obojga do zmiany świata.

Jak widzicie przed czwartym etapem czeka nas etap trzeci, na którym większość  par polegnie i podejmę decyzję o rozstaniu się. Głównie ze względu na pojawiające się w tym czasie  wątpliwości, które zaczynają nas dopadać dotyczące tego  czy dobrze wykorzystuję swój czas, czy  partner za bardzo nas nie rozprasza,czy to na pewno TEN lub TA?  Zaczynamy zauważać coraz więcej wad u partnera, ale też paradoksalnie  więcej zalet u siebie. Zaczynamy myśleć, że zasłużyliśmy na lepszego partnera i z kimś innym będziemy bardziej szczęśliwi. Wielu ludzi nie dochodzi nigdy do czwartego etapu i pomimo wielu związków zawsze kończą na trzecim. A szkoda powiem przejście tych trudności może nas zaprowadzić do takiego etapu miłości w której rozkosz  będzie taka jak opisał wspominany na początku Amos Oz.

„W niektórych przypadkach, niezbyt często, dawanie rozkoszy i branie rozkoszy stają się tą samą rzeczą. Nie ma w tym znamion merkantylnej wymiany. Towarzyszy temu zaś uczucie, że rozkosz, którą dajesz, to rozkosz, którą czerpiesz”

PRZECZYTAJ TAKŻE : Co się stało z miłością po ślubie – czyli jak rozmawiać we wspólnym dialekcie ?

 

Warto przyjrzeć się swojemu związkowi i zadać sobie pytanie, na którym etapie jesteśmy? Jeśli nawet udało nam się przejść etap trzeci to czy obecna więź z partnerem to rzeczywiście MOC? Czy tworzymy coś razem , zmieniamy świat naszą wspólną energią, pomagamy mu stawać się lepszym, dokładamy cegiełki miłości powszechnej? Czy też może wdarło się przyzwyczajenie, codzienna rutyna, przekonanie, że nie można walczyć o siebie, poświęcenie bo przecież są dzieci albo inne układy rodzinne, albo wspólne domy i interesy?

Świat opiera się na miłości, która jest największą siłą twórczą. Jeśli więc w związku dopada cię rutyna, lenistwo albo odczucie, że wolisz sam coś robić, a nie z partnerem, to może przyszedł czas na zweryfikowanie relacji i zadanie sobie pytania: Czy to jeszcze miłość?

 

Ryszard Kaczmarek