Jasna i ciemna strona pasji

Ostatnio na jednym ze szkoleń rozmawiałam z ludźmi o tym, czym jest życiowa równowaga w różnych rolach, które pełnimy i czy w ogóle możliwe jest jej osiągnięcie. Rozgorzała dyskusja, w trakcie której próbowaliśmy uchwycić własne rozumienie balansu i codziennego balansowania, zdefiniować co nas do niego zbliża, a co oddala.

Koniec końców większość uznała, że nie ma czegoś takiego, a praca nad osobistym dobrostanem paradoksalnie wymaga codziennego wysiłku, konkretnych działań i zmagania się z konfliktami wewnętrznymi. Jeden z poruszanych przez nas wątków dotyczył przeżywania pozytywnych emocji i podejmowania aktywności, które są źródłem energii i sprawiają, że chce nam się żyć, czujemy wewnętrzną siłę dającą napęd do działania. Ktoś powiedział pasja… a po tym nastąpiła chwila ciszy.

Kiedy rozmawiam z ludźmi o pasji, czasami odczuwam ich zmieszanie, słyszę, że doznają zewnętrznej presji jej posiadania lub nie starcza im na nią siły. Dotyka mnie wtedy „potrzeba” posiadania pasji, która czasami kreuje w nas sztuczne działania. Hr’owcy pytają o nią na rozmowach kwalifikacyjnych, znajomi nawiązują do niej w trakcie towarzyskich pogawędek, czytamy o niej w poradnikach lub biografiach. Czasami nie wiemy, czy to co robimy to pasja czy zainteresowanie, a może po prostu czynność, która wprowadza nas w pozytywny stan. Jeśli potrzebujemy stworzyć pewną mapę rozumienia jej, to możemy przyjąć, że o tym, czy coś nas naprawdę pasjonuje decydują emocje jakie przeżywamy. Pasja wiąże się z silnym emocjonalnym zaangażowaniem w to co robimy, odczuwaniem zapału do tego, który nierzadko prowadzi nas do chwilowego zatracania się.

Jasna strona

Zastanów się przez chwilę, jakie aktywności cię angażują, do jakich pragniesz wracać, na myśl o których odczuwasz entuzjazm i radość? Na czym ci naprawdę zależy? Czemu poświęciłbyś wolną chwilę, gdybyś tylko sobie na to pozwolił, gdybyś nie uwierzył niektórym swoim myślom takim jak „nie mam czasu”. Co zrobiłbyś gdybyś się nie bał? … Nie ma lepszej i gorszej pasji. To nasze indywidualne źródło energii do życia, zasila nasze ciało oraz umysł i jest głosem naszego serca.  To przestrzeń do wyrażania prawdziwego siebie, stworzenia czegoś, co chce być przez nas stworzone do tego stopnia, że czasami odcina nas od świata zewnętrznego lub wewnętrznego. Jest taka jaka jest. Jest osobistym źródłem mocy i spełnienia. Dla wielu jest duchową karmą, która pozwala im realizować rolę „bycia sobą i dla siebie”, bez cudzych oczekiwań i ocen.

Szczęśliwy mózg

Kiedy robimy coś przyjemnego i towarzyszą temu bardzo silne oraz pozytywne emocje, możemy do tego stopnia się w tym zatracić, że wyłączamy swoją świadomość. Oznacza to, nie jesteśmy świadomi tego co przeżywamy w danej chwili, co się z nami dzieje. Rick Hanson w swojej fantastycznej książce „Szczęśliwy mózg” opisuje jak świadomie instalować wszystkie pozytywne momenty w naszym życiu, by miały wpływ na kształtowanie się naszego mózgu i aktywowały obszary odpowiedzialne za tworzenie pozytywnych emocji oraz nastrojów.  Jeśli mamy poczucie braku posiadania w swoim życiu pasji, to zróbmy pierwszy krok na drodze do jej odkrywania. Zacznijmy wysycać pozytywne chwile, przyjemne doświadczenia w naszej codzienności. To może być dosłownie wszystko; spacer po parku, picie herbaty, zabawa z dzieckiem, kąpiel, rozmowa, gotowanie obiadu, pląsanie, śpiewanie pod prysznicem, ćwiczenia czy przykręcanie śrubek. Świadome odczuwanie pozytywnych emocji w tych momentach stanie się drogowskazem w poznawaniu siebie, swoich potrzeb i pragnień, które chcą zostać zaspokojone.

Neurony

Pozytywne doświadczenia – jak pisze autor w swojej książce – o ile nie stanowią ich wyjątkowe i niezapomniane chwile, przechodzą przez standardowe systemy pamięci, w których nowa informacja musi być przechowywana w pamięci krótkotrwałej wystarczająco długo, by mogła przejść do magazynu pamięci długotrwałej. Hmmm. Co oznacza, że jeśli chcemy czerpać z przyjemnych doświadczeń jak najwięcej, to musimy sobie je uświadamiać („ o, to co teraz robię jest przyjemne”) i przez przynajmniej kilka/kilkanaście sekund koncentrować uwagę na odczuwaniu tego. Kierowanie uwagi na ich doświadczanie (np. w ciele) wpływa na kształtowanie się „dobrych”  ścieżek neuronalnych i ich utrwalanie. Dr Hanson opisuje cały proces – nazywając go „chłonięcie dobra” i celowym uwewnętrznianiem pozytywnych doświadczeń – za pomocą kilku kroków:

  1. Zbieraj pozytywne doświadczenia –  uświadamiaj sobie te pozytywne chwile („teraz to przeżywam”).
  2. Wzbogacaj je –  utrzymuj przez 5 do 15 sekund (lub dłużej ) uwagę na tych pozytywnych odczuciach.  Spróbuj odszukać je w ciele, ciesz się nimi. Zastanów się jakie znaczenie ma dla ciebie to czego doświadczasz, ta sytuacja.
  3. Absorbuj pozytywne doświadczenia – poczuj jak wsiąkają w ciebie, możesz wizualizować je sobie. Uświadom sobie że to doświadczenia, odczucie jest twoim skarbem, który możesz schować do serca i który jest zawsze przy tobie.

Ciemna strona

Silne i pozytywne emocje tworzą mocy koktajl biochemiczny w mózgu, który może tworzyć uzależnienia. Realizując coś z zaangażowaniem i entuzjazmem, możemy dosłownie zatracić  kontakt ze światem zewnętrznym (nie zwracamy uwagi na innych, nie słuchamy ich) albo wewnętrznym (kiedy zapominamy np. zjeść, odwlekamy moment położenia się spać do rana lub nie słuchamy ciała, które mówi, że ma już dość pozycji w jakiej się znajdujemy).  Sama tego czasami doświadczam. W ubiegłym roku zaczęłam malować. Kiedy stawiam płótno, szykuje wszystkie sprzęty i staje przed sztalugą, odczuwam taką silną potrzebę skończenia obrazu, że potrafię kilka godzin malować bez przerwy. Dosłownie uzależniam się w tym momencie od tego stanu i nie mam ochoty przerywać. Wtedy przypominam sobie, by się zatrzymać.

Pamiętajmy, że silne i pozytywne emocje nie tylko nas „karmią” ale też praktycznie zabierają nam energię. Mózg i ciało często potrzebują dużo paliwa, by pomóc nam w realizacji tego co robimy.  Z drugiej strony zaangażowanie w siebie możemy zacząć zaburzać inne ważne dla nas społeczne role np. rodzica czy małżonka/partnera. I tak w jednym obszarze życia możemy odczuwać  satysfakcję i spełnienie, a tracić ją w  innym. A więc pasja, realizowana bez świadomości i uważności na siebie oraz innych może być szkodliwa? Powszechnym przykładem może być pracoholizm, choć i on bardzo często skrywa niezaspokojone głębsze potrzeby, aniżeli jedynie pasję wykonywania danej pracy.  

Pasja życia

Być może ten nagłówek brzmi trywialnie, ale myślę sobie, że każdy z nas dzień po dniu próbuje ją odnaleźć i poczuć. Pragniemy pozytywnych emocji, entuzjazmu, który porwie nas z fotela, zapali żar ciekawości i ekscytacji. A czasami pragniemy przyjemnych lecz słabszych emocji, które będę tworzyły spokojną i refleksyjną aurę. Życie jest pełne kolorów, a więc jaką emocją chcemy nakarmić się dzisiaj? I co zrobimy, by tego doświadczyć? Pielęgnujmy swoją uważność, to ona będzie dla nas drogowskazem w tej codziennej, życiowej podróży.

Często wracam do tych słów:

Hokusai mówi:

Patrz uważnie.

Mówi: zwracaj uwagę, zauważaj.

Mówi: rozglądaj się, bądź ciekaw.

Mówi: widzenie nie ma końca.

Mówi: ciesz się na starość.

Mówi: zmieniaj się,

stajesz się tylko coraz bardziej sobą.

Mówi: grzęźnij, akceptuj to, powtarzaj się.

Dopóki to interesujące.

Mówi: rób dalej to co kochasz.

(…)

Mówi: nie ma znaczenia, czy rysujesz, czy piszesz książki.

Nie ma znaczenia, czy piłujesz drewno, czy łapiesz ryby.

Nie ma znaczenia, czy siedzisz w domu

i wpatrujesz się w mrówki na werandzie lub cienie drzew i traw w swoim ogrodzie.

Ważne, że ci zależy.

Ważne, że czujesz.

Ważne, że zauważasz.

Ważne, że poprzez ciebie żyje życie.

Zadowolenie to życie żyjące przez ciebie.

Radość to życie żyjące przez ciebie.

Satysfakcja i siła

to życie żyjące przez ciebie.

Spokój to życie żyjące przez ciebie.

Mówi: nie bój się.

Patrz, czuj, daj życiu wziąć się za rękę.

Daj życiu żyć przez ciebie.