O tym, co robić, jak bardzo się nic nie chce.

Podglądamy sukcesy innych, podziwiamy i wzdychamy, że im się udało… Bo znaleźli moment, otworzyli mu drzwi, zapracowali, wyszli z domu. Świetnie. Co zrobić, aby zachciało się chcieć i zakończyć to, co się długo już ciągnie za nami ?

Wiosna to czas, kiedy wyczekuje się upragnionego zapachu rozgrzanej cieplejszym słońcem ziemi, kiedy cieszą śpiewy ptaków, pełne gniazda bocianów, pierwsze liście na drzewach. Mając poczucie, że długa zima roztopiła resztki naszych sił, nadchodzi czas refleksji – co dalej z tym wiosennym czasem i skąd czerpać do tego energię?

Daj sobie chwilę.

Sterty prasowania, przejrzenie szafy czy schowanie zimowych butów to czynności wciąż odkładane na jutro. Jeśli tak bardzo cię to dręczy dzisiaj, to zrób to jutro, ale już na pewno. Nie męcz się na siłę i nie karz, że znów czegoś nie zrobiłeś na czas. Jest jak jest. Będziesz mieć satysfakcję, że wywiązałeś się z zadania, któremu sam ustaliłeś ramy czasowe. Dzięki temu zrobisz miejsce na nowe i czyste rzeczy. Ulubione zdanie Scarlett O’Hary – „pomyślę o tym jutro” nabiera innego znaczenia. Nicnierobienie też ma znaczenie. W wiecznym pędzie i pod ciągłą presją, zostawienie nielubianych czynności na później może pomóc nam w zmianie nastawienia z „muszę” na „chcę”. W czasie, który spędzasz tylko ze sobą jest naprawdę dużo dobrego i nie miej wyrzutów sumienia. W podróży w głąb siebie nigdy nie wiesz, co się wydarzy i to jest w niej najpiękniejsze.

Podróż do wnętrza siebie.

Kiedy po prostu siedzisz w ulubionym miejscu, nie jesteś podłączony do mediów społecznościowych i wiadomości jak do kroplówki ratującej życie, zamknij oczy i wsłuchaj się w swoje ciało. Poczuj stopy, biodra, ramiona, brzuch, zapytaj, co w nich teraz jest. Jakie pojawiają się uczucia i przyjrzyj się im. Ta prosta i uważna podróż w siebie, odkrywanie i bycie z każdą emocją ma niezwykłą moc, która prowadzi do głębokiego relaksu i akceptacji siebie. Jeśli nie umiesz nawet przez chwilę nic nie robić, po prostu chwilę posłuchaj, co mówi twoje ciało, czy masz świadomość, co się w nim dzieje i w jakim stopniu jest związane z tobą.

Oddech.

Jeśli nic ci się nie chce, po prostu świadomie oddychaj. Spokojny, uważny oddech, poczucie powietrza, które przez ciebie przepływa, działa niebywale wyciszająco i oczyszczająco. Nawet pięć minut takiego oddychania sprawia, że poczujesz przypływ energii, a taka sesja zadziała lepiej niż espresso. Jedyne, czego potrzebujesz to wygodnego miejsca do siedzenia i ciszy. Wyłącz telefon i wszystkie media, potraktuj to jako wyjątkową chwilę pobycia tylko ze sobą, a w codziennym zabieganiu właśnie z sobą jesteśmy najmniej. Śledź swój oddech, jego tempo, świadomie wydłużaj wdech i wydech i obserwuj, co się dzieje w ciele. Jakie towarzyszą temu myśli i emocje, czy czujesz spokój, czy jesteś zdenerwowany, bo wydaje ci się to bez sensu. Każda myśl jest ważna, bo twoja, przyjrzyj się jej, niech przepłynie z każdym kolejnym oddechem. Pobądź tak kilka minut, tyle, ile potrzebujesz. To nie jest strata czasu, to bycie ze sobą, swoimi myślami, oddechem i emocjami, to powrót do ciała, z którym najrzadziej rozmawiamy.

Takie bycie po prostu, bez konieczności i pędu, bez „muszę” i „powinnam” jest naprawdę bezcenne. To prawdziwy kontakt z sobą, do którego nie potrzebujemy ani dodatkowego czasu, ani specjalnego miejsca. Czas jest zawsze ten sam, wystarczy nasza decyzja.

Siła i chęć na więcej na pewno się pojawią, bo odnajdziesz je w sobie

 

Magdalena Serafin