Książka dostępna m.in. na UpolujEbooka.pl

Codziennie w samochodzie słucham Radia ZET. Głównie dlatego, że jest tam dużo energetycznej muzyki, bo z gadaniem o polityce dałam sobie spokój kilka lat temu. Kilka razy w ciągu dnia na antenie radia odbywa się konkurs, w którym można wygrać samochód , dziesięć lub nawet sto tysięcy złotych . Dla mnie każda z tych nagród jest imponująca, ale wiecie co zauważyłam? Mało kto z osób biorących udział w grze potrafi szaleńczo cieszyć się tą wygraną!!! Czasami prowadzący musi na siłę wyciągać z tych ludzi jakiekolwiek oznaki radości, szczęścia, jakieś tam bąknięcia „no cieszę się, cieszę”. Ale żeby okrzyki , skoki pod sufit? O nie…

W radiu Tok FM natomiast wieczorami już nie politykują, ale rozmawiają na różne społeczne tematy zebrane pod ogólnym hasłem: jak się nam żyje w Polsce? I wiecie co? Pełno tam narzekania, smutku, oceniania, niezadowolenia z rządu, porównywania nas do innych krajów… Rzadko trafiają się konstruktywne wypowiedzi. Ludzie dzwonią i każdy ma coś „niezadowolonego” do powiedzenia.

Łatwiej nam odnaleźć w umyśle smutek, frustrację, gniew na to co jest dookoła niż znajdować rzeczy piękne, pozytywne, cieszyć się tym, że po prostu żyjemy, mimo wszystko, w dobrych, bezpiecznych czasach….

Słyszeliście o Alicji Gawlikowskiej – Świerczyńskiej? Od kilku dni to mój wielki autorytet… Choć nie zrobiła nic, co dziś uważa się za spektakularne wydarzenie. Pani Alicja po prostu przeżyła obóz koncentracyjny w Ravensbruck, a wcześniej pół roku na Pawiaku. Przeżyła, bo nauczyła swój umysł akceptowania sytuacji, ba nawet odnajdywania w niej pozytywnych stron…

Wywiad rzekę przeprowadził z panią Alicją Dariusz Zaborek i zamknął słowa w książce „Czesałam ciepłe króliki”.

Jaką największą makabrę przeżyła pani w obozie?

Walka z psychiką, żeby utrzymać się na powierzchni i żeby utrzymać w sobie optymizm, to już była makabra.

Jaki miała pani sposób żeby przeżyć?

Polubić sytuację.

Polubić obóz koncentracyjny?

Tak! Polubić obóz koncentracyjny! Popatrzeć rano na apelu- gdy stało się trzy godziny- jakie wschodzi piękne słońce. Stałam i na wprost siebie miałam mur. Lecz za murem był las. Gdy drzewa pokrywał szron i śnieg, ta biel odbijała się w słońcu i wspaniale to wyglądało. Zapominałam gdzie jestem. Zawsze miałam w głowie , że to co człowiek robi, powinien polubić. Zwłaszcza gdy sytuacja jest nie do zmiany. Wyrzucałam z głowy rzeczy nieprzyjemne, nie rozmyślałam, mówiłam : „To jutro…” Zapewniam pana ta metoda daje efekty. (….)

Czyli jak działać?

W każdej sytuacji znaleźć swoje miejsce, odkryć, że to co nas spotyka nie jest złe. Przeżyć można tylko dzięki odpowiedniemu nastawieniu. Trzeba mocno popracować nad sobą.

Pani Alicja ma dziś 92 lata, a niektóre jej koleżanki nawet 100. I ta, która ma 100 przyjeżdża do niej sama metrem na imieniny!!! Pani Alicja twierdzi, że to dzięki „diecie obozowej”. Doskonała pamięć, dobry wygląd, kojarzenie faktów i ciągle pozytywne nastawienie. Do wszystkiego, co przynosi życie, pani Ala podchodzi z pokorą i akceptacją. A uwierzcie , że przeżycie obozu koncentracyjnego to nie jedyne co ją spotkało.

Czytając tę książkę uśmiechałam się cały czas do jej pozytywnej, optymistycznej postawy, do jej żartów z tego co przeżyła. Ale też momentami robiło mi się wstyd… Sama jeszcze ciągle potrafię gdzieś z czegoś być niezadowolona, jeszcze czasami zdarza mi się nawykowe działanie, zbyt szybka, emocjonalna reakcja na jakąś sytuację…A tu:

Wie pan, gdy trafiłam do obozu, byłam już na tyle dorosła, że uważałam , że tam można zobaczyć coś ciekawego, poznać nowe życie. Jeżeli miałam w tym obozie żyć , to musiałam kombinować, starać się o dobrą posadę i jakoś się urządzić. Od rana do nocy powtarzałam sobie :” Na pewno wrócisz do Polski”. Nie dopuszczałam myśli, że nie dam rady, że nie przeżyję, że zaraz mnie tutaj szlag trafi. Myślałam „Muszę dać sobie radę w tej nowej sytuacji”.

Kupcie książkę… i niech się wam zrobi wstyd. A potem pomyślcie o tym, że może warto uczyć swój umysł otwartej postawy… i że naprawdę żyjemy w dobrych, bezpiecznych i pozytywnych czasach 😉