Coraz więcej Polaków wstaje z krzeseł, zaczyna “się ruszać”, wprowadzać nowe nawyki żywieniowe, dbać o swoją higienę życia. Niestety, tak często jak robią to na własną rękę, po omacku, bez przygotowania, tak bardzo mocno mogą się przejechać, o czym pisałem we wcześniejszych artykułach dotyczących żywienia i treningu. Dziś przyjrzymy się coraz częściej pojawiającym się w marketach półkom oznaczonym napisem „zdrowa żywność”. Czy na pewno wszystko co się na nich znajduje jest zdrowe i możemy te produkty bezrefleksyjnie kupować?

W tych sektorach widzimy wielkie napisy „gluten free”, „nie zawiera laktozy,” „0% tłuszczu” itp. Czy takie napisy dają nam pewność, że owy produkt jest dla nas dobry? Czy to na pewno jest odpowiednia droga po zdrowie i lepszą wersję siebie? Nie do końca i już tłumaczę dlaczego. Dobre, zdrowe produkty to te jak najbliższe naturze i jak najmniej przetworzone. Im dany produkt jest bardziej przetworzony, tym bardziej jest pozbawiony wszelkich składników witaminowych, czy mineralnych. Jedzenie jest po to, aby je wchłaniać i przyswajać, a nie tylko wydalać. Musimy wyciągać jak najwięcej z tego, co jemy.

Półka 1: 0% tłuszczu

Na początku spójrzmy na to przez pryzmat sylwetki, a mianowicie redukcji tkanki tłuszczowej. Dla większości osób, głównie kobiet, tłuszcz kojarzy się z największym złem, co niestety jest sporym błędem. Jest rzekomo największym winowajcą odkładania się tkanki tłuszczowej. Produkty „0% tłuszczu” są zatem idealnym chwytem marketingowym pod takie osoby. Szkoda tylko, że nikt nie wspomina o tym, że tłuszcz dla walorów smakowych zamieniamy jest na zwykły cukier, co czyni taki produkt, wg mnie, jeszcze gorszym niż wcześniej. Ale kto w ogóle czyta etykiety?! Cukier biały stołowy to głównie mix glukozy z fruktozą. Spożywany w nadmiarze może prowadzić do stłuszczenia wątroby z powodu zbyt dużego obciążenia fruktozą. Nadkonsumpcja takich produktów prowadzi również do wzrostu poziomu cukru we krwi na czczo, zaburzeń trawiennych, takich jak niestrawność, czy nadkwasota, czy nawet do alergii pokarmowych. Zatem, czy dobrą opcją jest zamiana tłuszczu na cukier?

Półka 2: Lactose free

A mleko bez laktozy? Laktoza, czyli cukier mleczny również zastąpiona jest najczęściej tym cukrem, co produkty 0% tłuszczu. Jeśli ktoś już rezygnuje (do czego notorycznie zachęcam) ze spożywania nabiału, to niech to zrobi na rzecz mleka kokosowego, czy ryżowego. Mleko sojowe na pewno nie będzie dobrym wyborem. Soja jest promowana głównie przez wegetarian jako alternatywa dla białka pochodzenia zwierzęcego. Soja, którą widzimy w sklepach ma bardzo wysoki stopień przetworzenia. Przetwarzanie soi powoduje powstawanie toksycznych substancji, takich jak nitrozaminy, które działają rakotwórczo. Ponadto, podczas tego procesu wytwarza się glutaminian sodu. W przypadku mężczyzn soja również nie jest dobrym rozwiązaniem ze względu na obecność w niej fitoestrogenów. W dzisiejszych czasach coraz większa część mężczyzn ma tzw. „przewagę estrogenową”, co raczej nie jest zbyt pożądane.

Bez glutenu

Kolejne produkty to „gluten free” np. pieczywo. W momencie, kiedy bierzemy chleb do ręki, świat się wali. Skład to najczęściej same aromaty, barwniki, emulgatory, konserwanty i inne świństwa, które nie mają nic wspólnego z jedzeniem. Główny składnik? W większości przypadków kukurydza, która aktualnie jest jednym z bardziej przetworzonych produktów. Zawiera ona olbrzymią ilość lektyn pokarmowych, które mogą wiele namieszać w naszym organizmie.

Zdrowie tłuszcze?

Kolejnymi produktami godnymi przeanalizowania są oleje roślinne, które są podobno super alternatywą dla tłuszczy nasyconych, które prowadzą do miażdżycy i śmierci! Brzmi złowieszczo, ale przecież to bzdura XXI wieku. Przemysłowe oleje roślinne są bogate w kwasy tłuszczowe Omega6, przez co zaburzone zostaje nasze RATIO do Omega3. Zaburzenie równowagi kwasów omega 3 do omega6 powoduje głównie olbrzymie stany zapalne jelit, otyłość, zespół jelita drażliwego, czy zaburzenia psychiczne. Ja osobiście wolę pozostać przy jajkach, kokosie, oliwie z oliwek, czy awokado i suplementacji tranem oraz Omega3.

Półka z owocami

Wiele osób widząc owoc, czy warzywo od razu kojarzy to ze zdrowiem. Te polskie to jeszcze pół biedy, ale czy ktoś się kiedyś zastanowił, jaką iniekcję, czy inny zabieg przeszedł np. banan, skoro po tak długiej drodze do Polski jest dalej żółciutki, pachnący i pyszniutki? Tak się dzieję ze wszystkim, co przyjeżdża do nas z innego kontynentu i nie mamy na to żadnego wpływu. Tutaj uważam, że należy zachować zdrowy rozsądek i nie dać się zwariować, bo aspekt psychiczny jest też bardzo ważny, ale wiele osób o tym zapomina.

Podsumowując

Warte przytoczenia na koniec będzie znane powiedzenie „Co wolno wojewodzie to nie tobie smrodzie”. Coś, co dla jednego będzie zdrowe i będzie niosło różne profity, dla drugiego może być zabójstwem. Czy dla każdego kasza jaglana będzie zdrowa? A pomidory, papryka, ziemniaki? Wszystko zależy od tego, w jakim stanie jest nasze zdrowie i czy borykamy się z jakimiś jednostkami chorobowymi. Dlatego, podsumowując ten temat uważam, że słowo „zdrowe” jest mocno nadużywane i należało by się mocno zastanowić, co to tak naprawdę oznacza.

Autor: Przemysław Zarzecki www.pztrener.pl