Pasje i marzenia

Pasje i marzenia. Gdzie się podziały pasje i marzenia? Magda miała spędzić życie zupełnie inaczej niż planowała. W wieku 10 lat wygrała zawody lekkoatletyczne w swojej grupie wiekowej. Tata zapisał Magdę do sekcji lekkoatletycznej w pobliskim klubie sportowym, gdzie bardzo szybko wybiła się i zdobywała nagrody dla klubu. Trofea nie były jednak dla Magdy ważne, ważne było to, że kiedy biegła czuła wiatr we włosach, czuła pulsujące ciało. Uwielbiała to, ten sport to jej pasje i marzenia, cel życia. Chciała pasją do biegania zarażać innych, samym aktem biegu. Nie zależało jej na pucharach, wygranych w zawodach choć to właśnie pasja, a nie ambicja powodowała, że Magda wygrywała każdy wyścig.

W liceum Magda zwolniła tempo bo sporo nauki, a na dodatek pojawiła się pierwsza miłość. Nadal biegała bo to kochała, ale presja klubu i ambitnego taty powodowała w niej bunt. Oprócz biegania chciała być normalną nastolatką. Dochodziło do kłótni, wyniki się pogorszyły, tata obraził, a klub postawił na kogoś innego. W efekcie pod koniec liceum Magda rozstała się z klubem i wybrała zootechnikę zamiast AWF-u.

Życie “jakoś tak wyszło”

Na studiach poznała przyszłego męża, urodziła córkę i dostała staż w Szwecji gdzie badała przedziwne kozy dające mleko bez kazeiny. Jakoś tak wyszło, że już w tej Szwecji zostali. I jakoś tak wyszło, że Magda po stażu dostała tam pracę na stałe i przez kolejne 20 lat badała kozy, które dają mleko bez kazeiny. W wyniku badań udało jej się odkryć, że kozy, które bada nie mają pewnego genu i trzeba je krzyżować z innymi albo wszczepiać im gen, dzięki któremu w mleku będzie kazeina. Od tej pory Magda była rozrywana pomiędzy instytuty z całego świata, wykładała w USA i Kanadzie, zarabiała doskonale, jeździła z rodziną na wakacje na Malediwy, wybudowali z mężem wielki dom w prestiżowej dzielnicy Sztokholmu i prowadzili bujne życie towarzyskie.

Wypalenie

Magda miała 37 lat kiedy pewnego dnia obudziła się i poczuła głęboki smutek. Jak co dzień poszła do pracy, ale zauważyła, że kolejne badania robi mechanicznie, myśli ciągle gdzieś odbiegają, a smutek się utrzymuje. Przez kolejne dni nic się nie zmieniało. Współpracownicy zauważyli, że Magda pracuje wolniej, że nie ma już takiej efektywności, ale pomyśleli, że może to jakieś chwilowe zmęczenie. Magda tymczasem coraz bardziej udawała, że pracuje. Coraz więcej rzeczy delegowała, zrezygnowała z wykładów w USA, a na swoje miejsce w Kanadzie zaproponowała kolegę. Nie cieszyły jej już badania, nagrody, tytuły, kolejne prace naukowe. Mąż zaproponował żeby poszła do terapeuty bo w końcu wyrzucą ją z pracy pomimo ogromnych zasług dla firmy, w której pracowała.

Przez “przypadek”

W trakcie wielomiesięcznej terapii Magda zdała sobie sprawę, że straciła gdzieś po drodze energię, która zagrzewała ją do pracy. Przez jakiś czas tę energię dawały jej prestiż, pieniądze, nagrody, ale że tak naprawdę nigdy nie lubiła tych kóz a praca badawcza oraz wszystkie osiągnięcia zdarzyły się w jej życiu trochę przypadkowo. Nie stała za tym świadomość, uważność, wybory płynące z serca, a jedynie splot wydarzeń, przypadek. Jakoś tak wyszło, a potem rozpędzona machina i przyzwyczajenie do komfortu spowodowały, że na myśl o porzuceniu pracy pojawiał się lęk, strach o utratę tego prestiżu i domu w Sztokholmie i to spowodowało głęboki smutek i początki depresji.

Początek zmian

Po długich rozmowach z mężem Magda zrezygnowała z pracy i przestała badać kozy. Sprzedali dom i przeprowadzili się do mniejszego miasta. Magda pierwszy raz od 17 lat zaczęła znowu biegać, znowu poczuła wiatr we włosach i pulsujące ciało. Odkryła, że bieganie zawsze było jej pasją, którą zarzuciła przez splot okoliczności. Poszła na studia z fizjoterapii i po kilku latach założyła prywatny gabinet. Pomagała ludziom w doborze sportu, w ich zmaganiach z własnym ciałem, a tych którzy byli na siłach zachęcała do biegania. Uczyła ludzi uważności zarówno na swoje ciało jak i na wybory, których dokonują. Nie zarabiała wielkich pieniędzy, nie zdobywała już tytułów ani prestiżowych nagród, ale przyjaźnie i wdzięczność ludzi, którym pomogła.

Magda, to możesz być Ty

Magda to typowy przykład osoby, o której życiu zawodowym zadecydował przypadek. Jakaś okazja, splot okoliczności i impulsywne poddanie się powodują, że rozwijamy się w dziedzinach, które nie są naszą pasją. Czasem wybieramy studia na złość rodzicom, a czasem dlatego, że boimy się, że z tej mojej pasji to mało zarobię. Czasem na przeszkodzie realizowania pasji stają problemy ze znalezieniem pracy albo finansowania danego projektu, brakuje determinacji. Czasem po prostu nie wiemy co mamy robić, a życie stawia wymagania.

Ale to, że jesteśmy w jakimś miejscu przypadkowo prędzej czy później odbije się czkawką. Prędzej czy później pojawią się objawy wypalenia zawodowego, depresji albo po prostu frustracji. Pojawi się też lęk przed decyzją o zmianie, przed utratą stanowiska, prestiżu, pieniędzy i ten lęk pociągnie kolejne frustracje i może nawet doprowadzi do choroby.

Nie bój się pasji

Za wieloma wykonywanymi zawodami kryje się strach przed powiedzeniem rodzinie NIE. Pochodzę z rodziny prawniczej albo farmaceutycznej i boję się przyznać, że wolałbym robienie mebli albo pracę w firmie turystycznej. Czasem, podobnie jak Magda, rezygnujemy z pasji gdy otoczenie wywiera zbyt duży nacisk i chce z naszej pasji zrobić maszynę do zarabiania pieniędzy.

Pasje i marzenia to początek, pieniądze są ich pochodną, przyjdą same gdy w to co robimy wkładamy serce bo stoi za tym prawdziwe zaangażowanie.

Pamiętaj o sobie i swoich celach

Oczywiście powodów samego wypalenia zawodowego może być wiele, ale źródło często jest to samo: przypadek i brak uważności w moich celach. Przyjmujemy jakieś stanowiska, jakieś oferty nieuważnie, nie angażując w to naszej pełnej świadomości i nie zadając sobie pytań: czy to mi jest naprawdę potrzebne, czy to właśnie chciałbym robić? Gdzie w tym są moje pasje i marzenia? Zresztą ta nieuważność dotyczy również innych aspektów pracy: brania na siebie zbyt dużej ilości obowiązków, przyjmowanie awansów bez oszacowania kosztów, braku przygotowania emocjonalnego do zarządzania ludźmi. Gdy podejmujemy decyzje nieuważnie, nie dostosowując ich do swoich realnych możliwości może okazać się, że po kilku latach zamiast radości i zadowolenia z wykonywanej pracy jesteśmy sfrustrowani, zestresowani, wiecznie zmęczeni.

W każdym momencie życia, niezależnie od tego co robisz warto zadać sobie pytanie: czy robię to z pasją i czerpię z tego energię?

Zapraszam na stronę : Instytut Joanny Delbar