Zastanawialiście się kiedyś, co oznacza dla Was słowo sukces? Karierę, miliony na koncie, nowe gadżety, udany związek, a może rozwój osobisty? William Bolitho amerykański pisarz i podróżnik powiedział kiedyś:

Najważniejsze w życiu nie jest kapitalizowanie naszych osiągnięć, to potrafi każdy głupiec. Najważniejsze w życiu jest czerpanie korzyści z porażek”.

Przepis na sukces

Na pierwszy rzut oka teza ta wydaje się mocno przesadzona. Przecież sukces to właśnie brak porażek, to parcie do przodu, wyznaczanie celów, osiąganie ich i wyznaczanie następnych. Plan idealny i bez potknięć. Dla większości współczesnych ludzi  jest najważniejszy, a przekonanie o konieczności osiągania samych sukcesów podsyca  współczesny styl życia. Codziennie jesteśmy atakowani za pośrednictwem mediów przekazem, że powinniśmy być piękni, zdrowi, wysportowani, wypoczęci jednym słowem powinniśmy być ludźmi, którzy poruszają się od jednego sukcesu do drugiego. I co najciekawsze: dopiero jak osiągniemy następny sukces to  będziemy szczęśliwi i tak w kółko. Już Seneka powiedział: „Ludzie bowiem nie żyją tylko dopiero mają żyć”.

Ale czasami w tym idealnym planie, w tej prostej drodze do sukcesu okazuje się, że życie nas zaskakuje. Że stawia przed nami wyzwania, których w planie nie było. Przecież wszystko szło tak prosto. Zaczynamy wtedy podważać swoją wartość,często załamujemy się, wpadamy w zmienne stany emocjonalne albo nawet w depresję.  Winston Churchill powiedział kiedyś: „Sukces to umiejętność poruszania się od jednej porażki do drugiej bez utraty entuzjazmu”. I o  to właśnie w życiu chodzi, aby nasze porażki nas czegoś uczyły i były podestem do osiągnięcia naszych zamierzonych celów. Większość wybitnych ludzi, których powszechnie uważa się za ludzi sukcesu powie nam, że zanim go osiągnęli, podążali drogą wyboistą i krętą. Często musieli się zatrzymać a nawet zawrócić. Co zrobić i jak się zachowywać, aby w czymś co nam się nie udało odnaleźć początek sukcesu?

Analizuj wydarzenia

W pierwszej kolejności powinniśmy zacząć postrzegać niepowodzenia jako nieodłączny element naszego życia. Coś co przytrafia się nie tylko nam, ale wszystkim ludziom, którzy chcą coś osiągnąć. Następnie naszej porażce musimy odebrać posmak katastrofy, a wtedy stanie się stanem konstruktywnym i wstępem do budowy czegoś nowego, lepszego. Oczywiście to jest dopiero początek, ale jakże ważny. Kolejnym krokiem powinna być refleksja i analiza nad tym co nam się przytrafiło i dlaczego i jaką naukę możemy dla nas wyciągnąć na przyszłość w myśl zasady: “Jeśli życie rzuca Ci kłody pod nogi, to nie denerwuj się. Zbieraj je cierpliwie. Przy najbliższej rzeczce zbudujesz z nich tratwę…”

Na tym etapie naszego zmagania z porażką najczęściej pojawiają się pytania dlaczego NAM  się to przytrafiło i czym sobie na to zasłużyliśmy. Zastanawianie się nad tymi pytaniami nie ma właściwie sensu a  może jedynie  spowodować, że zmarnujemy naszą energię na nieistotne sprawy zamiast przeznaczyć ją na proces wychodzenia z porażki.

Etapy wychodzenia z kryzysu

Niezależnie czy przyczyną naszej porażki jest ciężka choroba, utrata miejsca pracy, strata pieniędzy, bankructwo, śmierć lub odejście bliskiej osoby musimy pokonać podobną drogę na końcu, której uzyskamy stan normalności. Ale zanim się to stanie musimy przejść przez wszystkie etapy związane z wychodzeniem z kryzysów:

  • Etap I – to etap szoku i niedowierzania.
  • Etap II – to etap reakcji, w której zaczynamy rozumieć sytuację, w której się znaleźliśmy, ale czujemy się bezsilni, popadamy w marazm, odczuwamy niepewność,  lęk że sobie nie poradzimy z sytuacją, w której się znaleźliśmy.
  • Etap III – to etap przerabiania porażki, zaczynamy się zastanawiać, jak możemy wyjść z sytuacji, w której się znaleźliśmy, na tym etapie poszukujemy rozwiązań naszych problemów.
  • Etap IV – to etap nowej orientacji w którym akceptujemy nową sytuację i obieramy nowe cele w życiu zawodowym, ale także i osobistym.

Jeśli przerobimy wszystkie powyższe etapy to porażka, a co za tym idzie nasza sytuacja, w której się znaleźliśmy, a która wydawała nam się na początku katastrofą stanie się zaczątkiem szansy na nowe lepsze życie. Stanie się tak, jeśli na nasze porażki spojrzymy jako na ważne w naszym życiu punkty zwrotne, które mają na celu nie zniszczenie nas, a właśnie na ulepszenie naszej obecności na świecie. I to jest największy SUKCES.