Pragnienia, oczekiwania, pożądania… tak wiele mamy ich każdego dnia. Chciałbym mieszkać w Kanadzie, chciałbym być młodszy, chciałbym mieć lepsze mieszkanie, samochód. Albo: chciałbym żeby mój partner się zmienił, chciałbym żeby mój szef przestał być tak emocjonalny, żeby moja mama wreszcie mnie zrozumiała. Wszystko według nas jest nie takie jak być powinno, wszystko nas denerwuje, daje powody do narzekania, użalania się nad sobą, zazdrości i zaborczości. Chcielibyśmy aby inni się zmienili, aby zmieniły się sytuacje, okoliczności itd. Bardzo trudno jest przyjąć nam do wiadomości, że wszystko jest takie jakie jest, a trudności spowodowane są jedynie naszymi oczekiwaniami, stawianiem oporu rzeczywistości. Pozbywając się oczekiwań, jednocześnie pozbywamy się cierpienia.

Chciałbym, chcę, chcielibyśmy

Każdego dnia życie stawia nas przed trudnymi sytuacjami takimi jak konflikty w pracy, trudności wychowawcze w relacji rodzic dziecko, nieporozumienia z partnerem czy  kompletnie inna wizja kraju niż ta, którą obrał aktualny rząd. Idziemy przez życie wkurzeni oczekując, że jeśli zmieni się KTOŚ lub COŚ to będzie mi lepiej na świecie. Gdyby tylko mój szef się zmienił, gdyby tylko mój partner zrozumiał wtedy świat będzie piękny, a ja szczęśliwy. Codziennie stawiamy innym jakieś żądania, oczekując bezwzględnej ich akceptacji i wykonania. I to najlepiej jak najszybciej. Bardzo rzadko zastanawiamy się nad tym jakie są powody takiego zachowania, dlaczego tak bardzo zależy nam aby świat dostosowywał się do nas. Dlaczego to inni są nie tacy jak być powinni.

Co nam nie pasuje

A gdyby tak przyjąć, że wszystko jest właściwe? Jivan Vismay jeden z wiodących dziś na świecie joginów naucza, że każdy jest oddzielny, kompletny i niezależny. Oddzielny bo nie jest mną, kompletny bo niczego mu nie brakuje i niezależny bo ma prawo do własnych poglądów. O ile jesteśmy w stanie przyjąć, że ktoś rzeczywiście nie jest mną to już z drugim twierdzeniem mamy na ogół spore problemy. Bo przecież innym brakuje piątej klepki, zdrowego rozsądku, zrozumienia, wiedzy, logiki itp. Codziennie o kimś mówimy, że jest głupkiem, niedojdą, nieukiem, zachowuje się beznadziejnie, jak tak można…. czyli ewidentnie innym czegoś brakuje tylko JA jestem ok. Z niezależnością innych też nam raczej nie po drodze. A to przeszkadzają nam geje, a to muzułmanie, wegetarianie, kierowcy, blondynki, małe dzieci, innowiercy, ateiści, byli komuniści, zieloni, czerwoni, czarni…. lista jest długa 🙂

Tam w lustrze to (właśnie) ja

Ciągle JA, JA, JA ma być według moich życzeń. Skąd się więc bierze to JA i konieczność natychmiastowego zaspokajania życia według TYLKO moich zasad. I tu pojawia się teoria A.H. Almaasa, który twierdzi, że w każdym z nas na etapie wczesnego dzieciństwa pojawiają się dziury w esencji. Co to oznacza? Każde dziecko rodzi się z naturalną esencją jako istota czysta, pełna radości i ufności. Ale ta istota potrzebuje miłości aby przeżyć. Miłość otrzymuje od rodziców i najbliższego otoczenia, ale często jest to miłość warunkowa. Mama będzie cię kochała jak nie będziesz się śmiał przy stole, jak będziesz wszystko zjadał z talerzyka, jak nie będziesz się złościł, jak będziesz robił to co mama i tata ci powiedzą. I w taki sposób dziecko, które codziennie się śmiało przestaje się śmiać aby zyskać akceptację rodziców. Zjada wszystko choć nie jest głodne, ukrywa swoje uczucia, przestaje swobodnie się wyrażać bo rodzice nie akceptują niektórych emocji. I w ten sposób powstają dziury w esencji, z którymi idzie przez życie. W dorosłym życiu na ogół takie osoby będą bardzo krzywo patrzyły na radosnych, śmiejących się ludzi, ci, którzy musieli wszystko zjadać prawdopodobnie będą otyli, ci którzy ukrywali swoje uczucia zachorują na alergie albo inne choroby z autoagresji, a wszyscy oni będą potrzebowali „łatania” dziur. To łatanie dziur może im zapewnić tylko ktoś lub coś z zewnątrz i dlatego będą tak usilnie domagać się aby świat dostosował się do nich. Almaas pyta: „Moglibyście przyjąć za swój cel, że przez następne dwa tygodnie nie będziecie próbowali uzyskać akceptacji z zewnątrz?” Uzyskać akceptację dla swoich poglądów, pomysłów, wyglądu? Czyli przestać naginać świat do siebie. Bylibyście w stanie? Przyjąć do wiadomości, że każdy jest jaki jest, niczego mu nie brakuje, a jedyny obszar do pracy to ja sam. Ja, który poprzez moje oczekiwania chcę zyskać akceptację, utwierdzić się w przekonaniu, że „na zewnątrz” jestem akceptowany. A co z akceptacją siebie samego? Po co ci ciągłe potwierdzanie swoich poglądów?

Znajdź klucz do szczęśliwego życia

Kluczem do szczęśliwego życia, życia bez cierpienia jest pozbycie się oczekiwań i pragnień. I nie ma to nic wspólnego z wyznaczaniem sobie celów, chodzi jedynie o to abyśmy akceptowali rzeczywistość taką jaka jest. Porzucenie oczekiwań może jednak odbyć się tylko wtedy gdy zauważymy, że tak naprawdę wszystko czego chcemy od innych możemy dać sami sobie. Zmiana zaczyna się u ciebie. Chcesz radości bądź radosny, chcesz miłości kochaj siebie, bądź dla siebie dobry, chcesz mieć przyjaciół bądź przyjacielski, zaprzestań ocen, osądów, obgadywania, plotkowania, atakowania w sieci,  chcesz mieć satysfakcję z pracy zaakceptuj szefa, a jeśli to za trudne zmień pracę. Ale przestań w końcu oczekiwać, że świat się zmieni. On jest taki jak jaki być powinien.

Autorką tekstu jest Joanna Delbar

Zapraszam na stronę : Instytut Joanny Delbar