Trener bardzo osobisty.

Każdy z nas w swoim życiu ma takie momenty, że musi przyjąć odpowiednią rolę. Bardzo często jest to rola dopasowana do otaczającej nas sytuacji. Jako trener w jednym z łódzkich klubów z biegiem czasu śmiało mogę powiedzieć, że ludzie oczekują od trenerów czegoś więcej, niż tylko jakby się mogło wydawać roli trenera.

Wielu ludzi chciałoby, aby trener bardzo osobisty był zarówno: motywatorem, dietetykiem, ekspertem od suplementacji, fizjoterapeutą, sportowcem, coachem od rozwoju osobistego, psychologiem, a czasem po prostu przyjacielem. Pewnie coś jeszcze by się znalazło, lecz w tym tekście skupię się głównie na tym, że klienci oczekuja od nas bycia psychologiem.

Wysłuchaj mnie panie trenerze.

Bez względu na to kim byśmy nie byli: trenerem, fryzjerem , kosmetyczką , dietetykiem to każda z tych osób ma do czynienia codziennie z wieloma klientami. Wielu z nich to osoby, które z biegiem czasu widzą w nas kogoś komu mogą powiedzieć więcej niż by się wydawało. Bardzo często zdarza się tak, że szukają w nas wsparcia, potrzebują życiowej porady. Niekiedy ludziom bardziej zależy właśnie na tym niż na usłudze, za którą płacą . Teoretycznie – trener, fryzjer czy wyżej wspomniana kosmetyczka to nie psycholodzy i powinni wykonywać tylko swoją usługę i przyjąć opłatę. W rzeczywistości bardzo często wygląda to nieco inaczej i z czasem dochodzi do zacieśnienia relacji usługodawcy z klientem.

Motywacja przez rozmowę.

Wiele razy w swojej karierze zawodowej czy u znajomych z branży, zdarzało się, że klient zamiast ćwiczyć wolał rozmawiać. Bardzo często były to rozmowy o pracy i problemach w niej, czy o szeroko pojętych sprawach damsko-męskich. Wielokrotnie widać było brak zapału do ćwiczeń czego skutkiem było nagminne zachęcanie przez nas do wykonywania ćwiczenia. W przypadku problemów osobistych motywacja niestety siada w każdym obszarze, równiez ćwiczeń fizycznych. Naszą rolą jest więc wówczas zachęcanie mimo wszystko, bo wysiłek fizyczny niezwykle wprost pomaga w róznego rodzaju życiowych problemach.

Zdarza się, że klient przychodząc na trening chce podzielić się swoimi stresami, poszukać u nas rady, pomocy, złotego środka. Wtedy stoimi przed dość ważnym zadaniem – albo chcemy wcielić się w rolę psychologa i pomocnika, albo też nie i krótko ucinamy temat, zajmując się tym co mamy do zrobienia. Uważam, że oba wyjścia z sytuacji są jak najbardziej na miejscu. Jeżeli temat osoby zwierzającej się jest nam bliski, a do tego może być połączony z wpływem na trening lub dietę, to dlaczego nie mielibyśmy nie pomóc?

Usiąść przy stoliku czy wykonać trening ?

Przerabiałem już sytuację, kiedy moja klientka czy klient, wolał usiąść przy stoliku i porozmawiać, aniżeli wykonywać trening. Klient nasz pan – jeśli dzięki temu mogłem mu pomóc i pozwolić iść naprzód to nie widzę w tym nic złego. Warto być człowiekiem dla człowieka i czasem zdarzają się sytuacje, gdzie uważam, że warto wyjść poza schemat i po prostu wysłuchać drugiej osoby. Ktoś może rzec, że jest to nieprofesjonalne podejście.

Według mnie profesjonalizm wiąże się też z wyjątkowością i oryginalnością. Czego byśmy nie robili to musimy zaspokoić potrzeby klienta. On płacąc, płaci przecież za realizację swoich celów, marzeń, swoje zachcianki, zaspokojenie własnych potrzeb. Nigdy nie wiadomo czy przypadkiem odpowiednia rozmowa nie zmotywuje go bardziej do regularnych ćwiczeń. Myślę, że praca trenera wymaga zbliżenia psychologicznego i nie jest to nic złego. Jeżeli ktoś zaś unika takich sytuacji i za każdym razem powtarza, że zajmuje się tylko swoich fachem to też postępuje dobrze, ponieważ nie działa wbrew sobie – a to jest przecież najważniejsze.

Rób to co umiesz najlepiej.

Pomijając kwestię roli „psychologa”, zastanawia mnie tylko dlaczego zawód trenera sprowadza się do tego, że ma on być od wszystkiego. Ktoś od wszystkiego bardzo często okazuje się kimś od niczego. Nie da się być fachowcem w każdej dziedzinie. Każdy musi obrać swoją działkę i się w niej specjalizować, a w sytuacji w której nie jest w stanie pomóc – powinien przekierować osobę do innego specjalisty. Jakiej wiedzy byśmy nie mieli powinniśmy przyjmować tylko takie role, z którymi wcześniej mieliśmy do czynienia, lub takie gdzie jesteśmy pewni, że im podołamy, bo są nam bliskie.

 Zawsze warto żyć w zgodzie z samym sobą i działać w taki sposób, aby czuć się dobrze i nie mieć wyrzutów sumienia. Wtedy każda decyzja będzie dobra 🙂

Przemysław Zarzecki – Trener Bardzo Osobisty