Jest niedziela. Wstałam wcześnie, wypiłam wodę z cytryną, nakarmiłam koty i usiadłam do planowania obowiązków! Brakuje mi jeszcze kilku prezentów, muszę jakoś ogarnąć dom bo rodzice mają wpaść na poobiednią kawę, mam do napisania dwa teksty na zamówienie i przygotowanie szkolenia na koniec tygodnia. W zasadzie niedziela wypełniona jest kwestia od czego zacząć? I kiedy zamknęłam na chwilę oczy, żeby się skupić i to wszystko poukładać nagle pojawiła się myślZostaw to wszystko! I zaraz za nią wewnętrzny krytyk  –  Jak to zostaw? Przyjadą rodzice, a tu kurz…

 Zostaw to, połóż się na kanapie – znowu odezwał się głos.  

 Na kanapie? Nie zdążysz przygotować szkolenia!

–  Daj spokój, jeszcze  pięć dni do szkolenia.

–  No tak, znowu odzywa się twoje lenistwo – podsumował krytyk.

Pozwoliłam żeby ten dialog spokojnie się toczył, ale już wiedziałam, jak będzie wyglądała ta niedziela.

Oczywiście spędziłam go na kanapie z książką a jedynym efektem z planów jakie miałam jest tekst, który czytacie. Napisany nie dlatego, że MUSIAŁAM, ale że bardzo CHCIAŁAM podzielić się z Wami tym, jak codziennie nasz wewnętrzny krytyk narzuca nam to, co powinniśmy, co wolno, co trzeba, co wypada. Ten krytyk zabiera nam jednocześnie przestrzeń, wolność, radość i coś, co nazwałam dobrym szaleństwem.

krytyk : ZarzadzanieStresem.pl

Skąd bierze się wewnętrzny krytyk?

Oczywiście z doświadczeń, z wychowania, z otoczenia w jakim dorastaliśmy i głosów, które w jakiś magiczny sposób pozostały z nami do dziś. Czasami jest głosem rodziców, czasami nauczycieli, niekiedy innych osób, które w jakiś sposób nas kształtowały. Problem polega na tym, że nie jesteśmy go świadomi, że jego głos w postaci myśli przelatuje setki razy danego dnia i narzuca nam postępowanie, które w większości przypadków jest automatyczne.

A jak wyglądał Wasz dzień?

Przypomnijcie sobie myśli, które towarzyszyły Wam wczoraj? Czy nie pojawiły się któreś z nich?

  • stoicie  przed lustrem: fatalnie wyglądasz, starzejesz się coraz bardziej, musisz coś z tym zrobić, dwudziestolatki to mają ciała
  • przygotowujecie śniadanie: to jest dla ciebie niezdrowe, odłóż ten chleb, dupsko ci znowu urośnie
  • odwozicie dzieci do szkoły: znowu się spóźnisz, nigdy nie zdążasz, najgorszy ojciec/matka w całej klasie
  • w pracy: Maciek to ma wyniki, nie to co ty, a w ogóle zobacz jaka klatka, dba o siebie, a ty? Nie pij tej trzeciej kawy, jesteś beznadziejny, miękki i egoistyczny!

I tak dalej… znacie to? Jeśli znacie to i tak jest z Wami dobrze bo potraficie zauważyć ten głos. Większość z nas jednak zwyczajnie nie jest tego świadoma i poddaje się biernie jak wmontowanemu chipowi, którym zarządza ktoś z zewnątrz. Setki takich głosów każdego dnia powodują, że wierzymy w to co mówią, powodują bierność, rosnącą frustrację, ograniczenia, są powodem naszej złości, gniewu, a w efekcie  głębokiego cierpienia.

Ćwiczenie na wewnętrznego krytyka

Jak sobie z tym poradzić? Po prostu zacząć zauważać myśli i wysupłać z nich te, które należą do wewnętrznego krytyka. Możecie zacząć od ćwiczenia, które jest dość znane, ale ja proponuję nieco inne jego użycie. Narysujcie na kartce dziewięć kropek, tak jak poniżej.

kropki

Waszym zadaniem jest ich połączenie czterema prostymi liniami tak, aby nie odrywać długopisu czy ołówka od kartki. Przez każdą kropkę  musi przejść linia. Rozwiązując to zadanie notujcie jednocześnie wszystkie przychodzące wam do głowy myśli. I jak? Co zanotowaliście?

Nie da się, to niemożliwe, jestem debilem, nigdy nie byłem dobry w takich zadaniach, nie będę się męczył, bez sensu, Baśka to by rozwiązała w trzy sekundy i tak dalej!

Brawo! O to właśnie chodzi. O zauważenie co pojawia się w głowie gdy stajemy przed jakimkolwiek zadaniem, które codziennie stawia nam życie i wyłapanie, które myśli są wspomagające, a które należą do wewnętrznego krytyka. Zanotujcie wszystko co pojawi się w głowie przy kolejnej ważnej sprawie do załatwienia albo jakiejkolwiek trudności dnia codziennego. Gdy zauważycie, że pojawia się krytyk możecie skupić się na barwie jego głosu, tonacji, głośności itp. i zauważyć czy może znacie ten głos? Może już kiedyś ktoś to do was mówił? Kiedy? Kto?

Kto wszczepił chip, który steruje moim życiem i codziennie działa jak hamulec. Odbiera możliwości, ogranicza przestrzeń działania, powoduje blokady, poczucie winy. Co jest pod spodem? Co jest tym, do czego nie chcecie się przyznać bo wewnętrzny krytyk nie chce, abyście wypowiedzieli na głos wasze tęsknoty, wasze prawdziwe potrzeby.

Przejmij kontrolę nad wewnętrznym chipem

Przyznanie się przed sobą do słabości, do cierpienia, do tego że mam prawo nie być idealny i popełniać błędy to pierwszy duży krok na drodze do samoświadomości i szczęścia. Zaakceptowanie swoich niedoskonałości (czy jest ktokolwiek doskonały? ) i danie sobie do tego prawa to wielki krok. Gdy następnym razem usłyszysz głos krytyka powiedz do siebie:

  • wolno mi popełniać błędy
  • wolno mi czegoś nie wiedzieć
  • wolno mi powiedzieć, że czegoś nie wiem
  • wolno mi wyrażać moje potrzeby
  • wolno mi, wolno mi, wolno!

Jesteś unikatową osobą w świecie, w którym żyjesz, bez ciebie ten świat nie byłby taki sam! Więc zauważaj głos z zewnątrz, oddzielaj od siebie i wybieraj świadomie czy chcesz go posłuchać czy też zwyczajnie powiedzieć mu: Pieprz się!

Zapraszam na stronę : Instytut Joanny Delbar

PS Standardowe rozwiązanie zadania z dziewięcioma kropkami znajdziesz w sieci. Można też połączyć wszystkie kropki tylko trzema liniami 🙂