Witaj pieniądzu, witaj wypalenie zawodowe.

Dla większości młodych Polaków, w odróżnieniu od ich rówieśników na zachodzie Europy, miarą sukcesu jest ilość posiadanych pieniędzy. Bardzo często pogoń za konsumpcją odbywa się kosztem życia prywatnego, wyznawanych wartości, idei, które mieli na studiach.

Wypalenie zawodowe. Nie zwracają uwagi na inne aspekty życia, miarą poczucia własnej wartości jest wyłącznie  sfera materialna. W ten sposób zaniedbywane jest  życie rodzinne, wartości duchowe, odpoczynek, hobby, kontakty społeczne. Miłość sprowadza się do seksu i wielu przypadkowych partnerów, jedzenie do szybkiego posiłku na mieście, hobby zamieniane jest w przymus chodzenia na siłownię lub zainteresowania innym modnym sportem bez chwili refleksji czy to hobby jest naprawdę moje. Sama praca natomiast nie jest pasją, nie przyświeca jej idea rozwoju świata czy pomagania ludziom. Przyświeca jej tylko chęć zarabiania wielkich pieniędzy. Młodzi ludzie porzucają jedną pracę dla następnej tylko ze względu na kolejne zero na końcu pensji. Tego typu postawy mogą w efekcie szybko zaprowadzić do wypalenia zawodowego.

Obserwując młodych ludzi, dla których aspekt finansowy wysuwa się na plan pierwszy w ich celach życiowych można stwierdzić, że spora grupa z nich zostanie dotknięta przez to zjawisko. Po okresie zafascynowania pracą, w trakcie którego młodzi ludzie są pełni optymizmu, energii, entuzjazmu, a także mają bardzo dobre relacje ze współpracownikami następuje okres, w którym, aby utrzymać idealistyczny obraz swojej pracy trzeba wkładać coraz więcej wysiłku. Pracują coraz więcej i zaczynają zauważać, że ich idealistyczna ocena wykonywanej pracy ulega erozji. Pojawiają się wątpliwości i coraz mniejsze zadowolenie z życia.  Gdzieś tam kiełkuje myśl, że przecież powinienem być radosny i szczęśliwy, a tak do końca nie odczuwam takich stanów. One są chwilowe, na ogół wtedy gdy młody człowiek przebywa w swojej firmie lub bryluje na imprezach. Wątpliwości pojawiają się gdy wraca do pustego domu. Myśli wówczas, że jak będzie pracował jeszcze więcej to powróci stan początkowej euforii. Niestety to tak nie działa i pojawiają się kolejne kłopoty. Nasz zapracowany młody człowiek musi sobie poradzić z następnymi niekorzystnymi zjawiskami. Zauważa, że zaczynają szwankować relacje ze współpracownikami, a także z klientami, coraz bardziej staje się rozdrażniony, nadwrażliwy, ma problem z utrzymaniem nerwów na wodzy, staje się wybuchowy. Objawy można by mnożyć i każdy mógłby dodać coś od siebie. Po prostu czuje się wewnętrznie wypalony pojawia się wyczerpanie psychiczne i fizyczne. Następuje zanik radości życia i mogą wystąpić stany depresyjne. W takim przypadku mamy do czynienia z pełnoobjawowym wypaleniem zawodowym i jeśli nie zareagujemy na nie w odpowiednim momencie to taki stan może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Aby ich uniknąć warto podjąć odpowiednie działania, które w konsekwencji pozwolą uzyskać stan równowagi emocjonalnej, ale już opartej nie tylko na samej pracy, ale też na innych wartościach.

Odnaleźć równowagę

Człowiek dążąc do uzyskania dobrostanu powinien swoje działania  kierować tak, aby odczuwać pełnię życia, a nie tylko jego jeden aspekt, w tym przypadku finansowy. Aby takie efekty uzyskać należy zastanowić się nad zmianą wartości, które wyznajemy, wyznaczyć nowe priorytety a także spróbować spojrzeć na siebie w kontekście ról jakie odgrywamy w życiu. Warto przewartościować nasze dotychczasowe życie i oprzeć je nie tylko na pracy, ale znaleźć inne filary takie jak życie rodzinne, wartości duchowe czy kontakty społeczne.  Skupić się na tym co nam sprawia radość, a także brać na swoje barki tyle odpowiedzialności, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. Bardzo często o tym zapominamy i ulegamy presji otoczenia i odgrywamy role, do których nie jesteśmy stworzeni.

Określ realne cele i planuj zadania

Warto zadawać sobie  pytania o cele i czy te  cele i zadania, które sobie wyznaczamy spowodują, że będziemy bardziej spełnieni i będziemy bardziej się cieszyć  się życiem.

I w końcu warto zrobić to zaraz po zauważeniu symptomów, niepokoju czy bezsenności bo jeśli zbagatelizujemy te stany możemy obudzić się na sali szpitalnej. Statystyki pokazują jak bardzo wzrósł odsetek osób w okolicach trzydziestki lądujących w szpitalach z zawałami, udarami, zatorami żylnymi. Kiedyś były to choroby zarezerwowane dla dyrektorów po pięćdziesiątce, dziś coraz częściej dotykają ludzi młodych i bardzo młodych.

Autorem  tekstu jest: Ryszard Kaczmarek