Żyć a nie egzystować – o pasjach, które przywróciły mi życie

Jednym z filarów naszego życia w dobrostanie są pasje, o których piszemy w tym tygodniu. To one stanowią ochronę przed stresem i powodują, że nasza egzystencja staje się lepsza i bardziej pełna. Moje doświadczenie nauczyło mnie, że to właśnie pasje i pełne w nie zaangażowanie  stanowiły  przeciwwagę dla sytuacji kryzysowych, które jak w życiu każdego człowieka pojawiały  się od czasu do czasu.

To właśnie wtedy, gdy życie nie przebiegało według moich planów przypominały mi, że nie składa się ono tylko  z jednego wymiaru, w którym doznaje niepowodzenia, ale że radość i spełnienie mogę odczuwać właśnie dzięki  realizacji swoich zainteresowań.

Życie bez pasji

Gdy pojawiają się w moim  życiu  trudniejsze chwile, to aby oderwać mój umysł od intensywnych analiz  nad bieżącym problemem skupiam się na bieganiu. To właśnie bieganie jest obok gotowania i ogólnego zainteresowania kulturą jedzenia na świecie,  moją główną pasją. Zaczęła się, gdy byłem bardzo zaangażowany w robienie kariery zawodowej i moje wszystkie działania były nastawione właśnie na nią. Ale pomimo osiągania wyznaczonych celów zawodowych czegoś mi w życiu brakowało.

Ciągły stres jaki towarzyszył mi w pracy nie ustępował także po przyjściu do domu. Nie mogłem się skupić ani na czytaniu książki, ani na słuchaniu muzyki, które to przyjemności  do niedawna stanowiły odskocznię od zawodowego życia.  Mój umysł był zaabsorbowany analizowaniem tego co się wydarzyło w ciągu dnia w pracy i ciągłymi planami na przyszłość,  a także tworzeniem scenariuszy  co złego może się wydarzyć.  

W praktyce to myśli przejęły  kontrolę nade mną i  robiły ze mną co chciały. Doświadczałem  olbrzymiego lęku o przyszłość, tego czy  sobie poradzę ze wszystkimi sprawami, które mam przed sobą do realizacji.  Stanąłem przed dylematem co dalej z tym życiem zrobić, aby przynosiło mi więcej zadowolenia.

Nowy początek

Z pomocą przyszedł mi mój przyjaciel. Znaliśmy się od lat, ale od pewnego czasu zauważyłem w nim dużą zmianę. Zwróciłem uwagę  że od kiedy zaczął biegać stał się spokojniejszy,  zadowolony z życia,  a co najważniejsze miał sporo dobrych pomysłów, które pomagały mu rozwijać biznes. Po rozmowie z nim doszedłem do wniosku, że i ja spróbuję. Byłem w takim stanie, że każda forma lekarstwa na mój dyskomfort życiowy była wtedy jak balsam na oparzenia.

Postanowiłem nie rzucać się od razu na głęboką wodę znając zasady filozofii kaizen. Moją przygodę z bieganiem rozpocząłem od nordic walkingu. Zakupiłem kijki i zacząłem kilka razy w tygodniu chodzić na  kilometrowe wycieczki. Po pewnym  czasie zauważyłem pierwsze efekty aktywności fizycznej. Będąc w pracy myślałem o tym, gdzie dzisiaj pójdę na spacer i ile kilometrów przejdę. Moje myślenie powoli zaczynało się większym stopniu koncentrować na nowej aktywności, a tym samym coraz mniej czasu zajmowało mi kreowanie negatywnej przyszłości.

W trakcie moich pieszych wędrówek zaobserwowałem, że zacząłem coraz bardziej przyglądać się otaczającej przyrodzie. W zasadzie do moich zmysłów zaczęły docierać różnorodne bodźce. A to czułem zapach, a to wiatr na mojej twarzy, a do moich uszu dochodziły dźwięki, które bardzo kojąco na mnie działały. Chodząc tak po lesie lub po parku byłem obecny w danej  chwili,  a mój umysł spowalniał. Już nie miałem gonitwy myśli,  skupiałem się na odczuwaniu otaczającego mnie świata. Po kilkunastu tygodniach chodzenia zacząłem truchtać, a następnie powoli  biegać. Zmiana z chodzenia na bieganie  odbyła się praktycznie bez większego wysiłku i w sposób naturalny. Mój organizm powoli przyzwyczajając się do wysiłku z czasem zapragnął większych wyzwań.

Bieganie ratuje życie

Dzisiaj mam na koncie udział w dwóch maratonach, kilku półmaratonach  i kilkudziesięciu biegach  o mniejszych dystansach.  Bieganie jest dla mnie przede wszystkim czasem,  w trakcie którego odłączam mój umysł od myślenia o sprawach bieżących, a nastawiam się na obecność w otaczającej mnie teraźniejszości. Celem mojej pasji  nie jest bicie rekordów szybkości, a czerpanie radości z samego faktu  biegania,  doznawania uczucia lekkiej euforii po zakończeniu każdego biegu związanej z wyrzutem w mózgu endorfin.

Przebiegnięcie maratonu było  dla mnie bardzo ważnym doświadczenie w radzeniu sobie, gdy sprawy nie układały  się po mojej myśli. Przypominam sobie, że w trakcie pokonywania tego dystansu pomimo chwil zwątpienia, na mecie czekała mnie taka dawka radości  jakiej nigdy wcześniej nie doznałem.

Często mówię dziś  sobie  bądź cierpliwy. Czasem po prostu trzeba przejść to co najgorsze by osiągnąć to co najlepsze. Pasja biegania oprócz wpływu na radzenie sobie ze stresem ma nieoceniony  wpływ na moje ciało, które poprzez treningi utrzymywane jest w bardzo w dobrej kondycji.

Pasja rodzi kolejną pasję

Drugą pasją, która pomogła mi pokonać kryzys zawodowy w jakim znalazłem się po wielu latach aktywnej i absorbującej pracy jest gotowanie. Na skutek niekorzystnego zbiegu okoliczności, do którego bardzo aktywnie się przyczyniłem, pozostałem bez  pracy zawodowej. To co mnie na początku tego stanu uderzyło to bardzo dużo wolnego czasu, z którym nie wiedziałem za bardzo co zrobić. Wiedziałem, że zanim podejmę kolejną aktywność zawodową  minie kilka miesięcy.

Od dawna lubiłem gotować i bardzo często przygotowywałem posiłki, ale zwykle starałem się zrobić je jak najszybciej było to możliwe. Tak samo postępowałem z robieniem zakupów. Starałem się je robić tak aby zajęło mi to jak najmniej czasu. W sytuacji w jakiej się znalazłem, postanowiłem rozwinąć moją pasję gotowania.

Zacząłem zwracać większą uwagę na jakość produktów i dzięki temu odkrywałem nowe miejsca. Były to przeważnie małe sklepy, w których oprócz zakupów mogłem porozmawiać ze sprzedawcą lub innymi klientami na temat doświadczeń kulinarnych. W „poprzednim życiu” nigdy nie miałem na to  czasu, zawsze byłem w biegu,  wpadałem do sklepu jak po ogień ciągle gdzieś goniłem… Mój umysł mnie oszukiwał podpowiadając, że tylko będąc w pośpiechu osiągnę spełnienie.

Na szczęście los zadecydował inaczej, a ja mogłem doświadczyć  jak ważne dla mnie i mojego otoczenia jest przygotowywanie posiłków, w które wkładałem serce. Moja radość z gotowania zaczynała się od planowania co danego dnia ugotuję,  jakie składniki będę potrzebował i gdzie mogę je dostać,  a potem następowało niespieszne gotowanie. Kulminacją jest zawsze spożywanie posiłku. Właśnie spożywanie a nie pospieszne jedzenie, które ma na celu tylko zaspokojenie głodu.

W jedzeniu bez pośpiechu możemy oddać się całej zmysłowej radości w odczuwaniu smaków i zapachów, a także widoków bowiem sposób podania jest tak samo istotny jak smak potrawy.

Mój umysł w trakcie przygotowywanie posiłków, zachowuje się podobnie jak w trakcie biegania. Spowalnia i skupia się na wykonywaniu czynności z uważnym odczuwaniem  bodźców jakich doznaję  biorąc w dłonie poszczególne składniki i podając je różnym zabiegom, aby uzyskać zamierzony efekt. Największą przyjemność sprawia mi próbowanie i dodawanie z umiarem przypraw tak aby przygotowywane jedzenie mogło jak najbardziej cieszyć zmysły smaku i zapachu.

Pasje i działania z nimi związane  powodują, że moje życie znowu pełne jest  radości i spełnienia. Dziękuje tym wszystkim trudnościom, które mi się przydarzyły bo to  dzięki nim żyję, a nie egzystuję.